Archive for the ‘Fotkowo’ Category

Sportowo

Dziecko meczylo dziadkow a my w tym czasie dostalismy zaproszenie na narty wodne. Niestety nie moglismy skorzystac w praktyce ze wzgledu na swiezy tatuaz i brak gaci do kapania. Jedyne co nam pozostalo to trzaskac fotki. Zaluje bardzo, bo z pozycji obserwatorow sport ten przypadl nam bardzo do gustu. Mam nadzieje, ze w przyszlym roku nic nie stanie nam na przeszkodzie.

Na pocieszenie mam garstke fotek.

jump

tryptyk

tryptyk2

tryptyk3

Wiecej zdjec TU.

U dziadkow

Pierwsze 3 tygodnie sierpnia Oliwia spedzila u dziadkow. Bawila sie swietnie. Dziadkowie rozpieszczali jak sie tylko dalo :)

Te wakacje bardzo dobrze wplynely na jej polski. Wciaz nie jest to jej “najwygodniejsza” mowa, ale zaczela z niej korzystac i robi coraz mniej bledow, aczkolwiek formy “ja jecham” pojawiaja sie wciaz czesto ;)

Moi rodzice zabrali ja na dzialke, gdzie ja spedzalam cale wakacje odkad skonczylam ok 12 lat. Miejsce spodobalo sie jej rownie mocno co mi :)

Na dodatek pogoda dopisala, wiec calymi dniami mlode taplalo sie w jednym z mazurskich jezior, nad ktorym to lezy dzialka.

jezioroo

na pomoscie

w wodzie

w wodziee

na dzialce

z psiurem

Po 3 tygodniach dzieciatko bylo mocno rozdarte. Niby juz chciala do domu i do rodzicow, ale jeszcze z jeden dzien zostac z dziadkami.

My zreszta podobnie. Z jednej strony cisza i spokoj, z drugiej teskno za lobuzem.

Wyslalismy do dziadkow mala dziewczynke, lobuziaka, a odebralismy mala, samodzielna i rozumna kobietke. Nie spodziewalam sie, ze 3 tygodnie to tak duzo czasu, ale o tym nastepnym razem.

Lipiec

Lipiec, a raczej jego koniec spedzilismy z goscmi i szykujac mlode do wyjazdu na wakacje u dziadkow.

grass

Pod koniec miesiaca dziecie zostalo wyrzucone z przedszkola:

fru

fruu

fruuu

Oliwia dostala pieknie przygotowane teczki ze swoimi pracami. Nie bede wszystkiego fotografowac, bo jest tego naprawde duzo, ale pokaze te fajniejsze.

skakanka

I rysunek, na widok ktorego kazdy tarza sie po podlodze ze smiechu. Ma tytul: Moja rodzina.

moja rodzina

***

Po zakonczeniu przedszkola moje male-duze dziecko ruszylo zdobywac samodzielnie swiat. Ale o tym nastepnym razem.

Gonie czas

Obiecalam, ze nadgonie z notkami. Nie zrobie tego na raz, bo doba za krotka, ale postaram sie w czesciach.

Lipiec!

Zaprzyjazniona klientka, ktora ku naszej radosci okazala sie byc masazystka (jako i jej chlopak), zabrala sie za nasze plecy (z pomoca swojej polowicy).

aska

Prawda, ze wyglada na bardzo delikatna osobke?

aska2

jonas

aska tyran

Z moich meczarni mam tylko jedno zdjecie i filmik. Filmik moge strescic: Ania wyciaga wysokie C i wije sie z bolu ;)

plecki

Wiekszosc wolnych, slonecznych dni spedzalysmy z O. nad jeziorem. Papcio pracowal a my moczylysmy tylki :) Oczywiscie w prawie kazda niedziele, kiedy moglismy poplywac w trojke, slonca nie bylo… Dlatego w jeden z nudniejszych i chlodnych weekendow wybralismy sie na wycieczke.

sky

domek

lindau

kozucha

prosie

dzwonce

gorka

lindau2

Jeszcze kilka fotek jest TU.

Oliwkowe dzielo:

kott

c.d.n.

Lato

Korzystamy z lata, tym samym nie mam czasu na pokazywanie sie tu. Wrzucam kilka fotek i uciekam od kompa.

jeziornie

zielsko

hustawka

kijanki

A to rysunek O. - przedstawia jej kolege z przedszkola:

yazay

I troche zdjec z sesji zareczynowej.

Wieki…

… mnie tu nie bylo. Ostatnie tygodnie walczylam z sesja zareczynowa, niestety ferie w przedszkolu mocno utrudnily mi prace, ale udalo sie. Chetnie pochwalilabym sie zdjeciami, ale czekam na odpowiedz czy moge je publikowac. Poki co moge pokazac dwa zdjecia z backstage’u:

oniebieska

owyjec

Nie stresujcie sie mina mlodej - to byl chwilowy pokaz naszej malej DramaQueen.

***

Nie tylko zdjecia trzymaly mnie z dala od bloga. Ostatnie dwa miesiace to dla nas kupa stresu i bardzo mocno popsuta atmosfera w domu. Otoz postanowilismy pomoc przyjacielowi sie tu przeprowadzic (nie, nie jestesmy samarytaninami - on pomaga nam rozkrecic biznes). Niestety jego polowica uparla sie, ze nie bedzie czekac w Polsce az znajdzie sie tu mieszkanie. Tym sposobem od dwoch miesiecy mieszkamy w 3-pokojowym mieszkaniu w 4 plus 2 dzieci. Bardzo sie balam jak to bedzie mieszkac znowu z 2-latkiem, a tu niespodzianka - dziecko jest swietne. Niestety nie moge tego powiedziec o mamie dziecka. Najgorsze, ze juz po 2 dniach wiedzielismy, ze sie nie zakolegujemy. Po tygodniu wiadomo bylo, ze nie ma co z nia gadac. Po miesiacu K. powiedzial, ze musi wracac do PL - zarezerwowala bilet na 1 lipca. Na chwile obecna odliczamy dni do jej wyprowadzki i cieszymy sie, ze lada moment nie bedzie juz w naszym poblizu, a tym bardziej pod naszym dachem.

Dawno nie spotkalam tak aroganckiej, niemilej, leniwej, przemadrzalej a do tego niezbyt inteligentnej osoby.  Nasi przyjaciele nie chca jej ogladac, bo np. kolega otworzyl jej drzwi jak szla z wozkiem, powiedzial “Czesc” i sie usmiechnal. Nie odwzajemnila usmiechu, nie mowiac juz o glupim “Dziekuje” - nic! Potrafi ominac naszych gosci, stojacych w duzym pokoju, bez slowa.  Jest wiecznie naburmuszona. Pierwsze 2 tygodnie jedynie warczala na Oliwie (powinnam byla juz wtedy wywalic ja na zbity pysk). A ton jakim sie odzywa… jakby pozjadala wszystkie rozumy i teraz rozmawia z debilem. Niestety z tym rozumkiem jest gorzej. Madrzy sie na kazdy mozliwy temat - bez wzgledu na to czy ma o tym pojecie, czy nie. Nie byloby to takie straszne gdyby nie to, ze zazwyczaj nie ma racji. Ostatnio poprawila mnie, ze “na czczo” to jedno slowo, bo gdyby byly to dwa, byloby: nad czczo. Z angielskim poprawia nas dosc podobnie, i nie tylko…i na kazdym kroku…

Co do mieszkania wspolnego, przestala nasze mieszkanie traktowac jako hotel dopiero jak K. jej wytknal, ze u niej w domu mamusia musiala za nia wszystko robic, a przynajmniej wszystko na to wskazuje. Zaczela sie starac, niestety o jakies 2 tygodnie za pozno, kiedy to ja juz mialam po dziurki w nosie scierac zarcie po obcym dziecku z podlogi i mebli, bo mamusia rozwalila dupsko na kanapie. Niestety mocno sobie upodobala ta nasza kanape, bo spedza na niej wiekszosc czasu, a tym samym 2-latek robi co chce. Oczywiscie jakiekolwiek zwrocenie uwagi konczy sie fochem. Ksiezniczka. Nie cierpie ludzi, ktorzy pozjadali wszystkie rozumki a na dodatek wydaje im sie, ze wszystko im sie nalezy, a slowo “dziekuje” nie wystepuje w slowniku. Ale juz najbardziej na swiecie nie lubie glupoty. Po ostatnich tygodniach dochodze do wniosku, ze za glupote powinni dawac dozywocie.

Jeszcze tydzien i przewietrze mieszkanie i bede sie cieszyc lekkim powietrzem :)

***

Wiosenny spacer:

chudy

banka

wstanka

kijanka

kozza

kozzy

omexico

okocisko

plac

zabaw

kot

I jeszcze kilka zdjec tu.

Dzicz

Raz w tygodniu jezdze z Oliwia na zajecia majace na celu poprawe zachowan socjalnych (o ile cos z nimi nie tak). Zajecia odbywaja sie w tzw dziurze zabitej dechami, ale warto. Oliwia jezdzi na koniach:

konik

bawi sie z psami, kotami, swinkami morskimi… A ja czekajac na nia zwiedzam okolice. Wyglada tam mniej wiecej tak:

http://oliwkowygaj.blogspot.com/2010/05/in-wild.html

Zawieruszylo sie tam jedno zdjecie K. ale doszlam do wniosku ze bardzo pasuje do tematyki: Dzicz :)

Raport kwietniowy

zjezdzalnia

o.

oo.

o..

o...

o....

kwiatek

Od czego by tu zaczac?

Kwiecien byl dosc obfitujacym w rozne wydarzenia miesiacem. Zaczelo sie od wypadku Oliwii. Wywrocila sie na rozbite szklo. Przebrnelismy przez szpital, oczyszczanie rany pod narkoza i kupe lez. Na szczescie po ranie zostala juz malenka blizna na dloni.

Potem swieta z dziadkami, o czym juz pisalam. Wyjazd mlodej do Polski - tez pisalam :)

Razem z kolezanka pojechalysmy odebrac Oliwka od dziadkow.

dziadkowie

dziadkowie1

sandi.

ooooo

dziadkowie2

dziadkowie3

Ja spotkalam sie z paroma znajomymi - niestety nie ze wszystkimi, bo zabraklo mi czasu. Jednak 3 dni to duzo za malo jak na tak dluga nieobecnosc - mam na mysli znajomych bo kraju mialam dosc 5 minut po przekroczeniu granicy. Dziwne to, jak 5 lat moze czlowieka zmienic. Niby cale zycie tam mieszkalam a teraz nie moglabym sobie wyobrazic powrotu na stale. Ludzie wszedzie sie spiesza, sa tacy szarzy i smutni. Ulice dziurawe i pstrokate. Jednym slowem nie podobalo mi sie. Za to uswiadomilam sobie jak tesknilam za naszymi przyjaciolmi - milo bylo ich zobaczyc :)

A Oliwia wrocila do domu szczesliwa i rozpuszczona :) Zaczela ladnie mowic po polsku, wydoroslala. Teraz czeka na ferie letnie, zeby znowu pojechac do dziadkow - ciesze sie, ze tak to wyszlo, bo co jak co, ale dziecko powinno miec kontakt z dziadkami - niech ja rozpuszczaja - od tego przeciez sa :)

Na koniec jeszcze pare fotek z niedzielnego spaceru po Meersburgu.

rycerz

zamek

mlyn

wiking

dziczyzna

mops

happy face

zaba

waz

Cisza

mis

oli

Swieta, swieta i po swietach… Byli goscie:

familia

Bylo bardzo fajnie, nie liczac atakujacych wirusow.

jezioro

dziadek

szczerbulec

ladziab

Dziadkowie wrocili juz do Polski razem z Oliwia. W domu cicho, az uszy bola. Mloda szaleje z rodzinka i nie teskni, a my tak i to bardzo.

Kilka perelek z codziennych rozmow telefonicznych:

Ja: Co robisz?

O: Jak to co? Rozmawiam z toba.

***

O: Dzien dobry. Pa pa.

Ja: Jak to pa pa? Nie chcesz ze mna rozmawiac?

O: Prima aprilis.

***

Ja: Dobrze sie bawisz?

O: Dasz mi wreszcie tate do telefonu?!

***

Powinnam sie upajac cisza i spokojem, a ja sie zastanawiam co mam ze soba zrobic - nadmiar wolnego czasu. Najchetniej dzwonilabym do Polski co godzine, ale boje sie, ze rodzice przestana odbierac telefon ;)

Juz sie nie moge doczekac poniedzialku, kiedy to wsiade w samochod i pojade po Szczerbulca. Pytanie tylko, czy bedzie chciala ze mna wracac do domu ;)

Ech…

Szescioletni filozof

Na poczatek relacja z imprezy urodzinowej K.

http://picasaweb.google.com/karwowski.konrad/40YearsOld#

***

Jade z Oliwia samochodem. Luzna rozmowa. Do czasu, az pada pytanie:

- Mamo, jak urodzili sie ludzie, jak nie bylo jeszcze ludzi na swiecie?

- Yyyyy, dobre pytanie. Nie mam pojecia. - no bo co mam odpowiedziec 6-latce? Przeciez ciemnoty o biblii i bozi nie bede jej wciskac. Teorii ewolucji sama do konca nie ogarniam, to nie bede z siebie debila robic przed wlasnym dzieckiem :)

- Ja wiem. Urodzili sie w Afryce.

- Ale skoro nie bylo ludzi na swiecie, to w Afryce tez ich nie bylo.

- Yyyyy, masz racje. W takim razie ja tez nie wiem.