Archive for the ‘Nie na temat’ Category

Sportowo

Dziecko meczylo dziadkow a my w tym czasie dostalismy zaproszenie na narty wodne. Niestety nie moglismy skorzystac w praktyce ze wzgledu na swiezy tatuaz i brak gaci do kapania. Jedyne co nam pozostalo to trzaskac fotki. Zaluje bardzo, bo z pozycji obserwatorow sport ten przypadl nam bardzo do gustu. Mam nadzieje, ze w przyszlym roku nic nie stanie nam na przeszkodzie.

Na pocieszenie mam garstke fotek.

jump

tryptyk

tryptyk2

tryptyk3

Wiecej zdjec TU.

Gonie czas

Obiecalam, ze nadgonie z notkami. Nie zrobie tego na raz, bo doba za krotka, ale postaram sie w czesciach.

Lipiec!

Zaprzyjazniona klientka, ktora ku naszej radosci okazala sie byc masazystka (jako i jej chlopak), zabrala sie za nasze plecy (z pomoca swojej polowicy).

aska

Prawda, ze wyglada na bardzo delikatna osobke?

aska2

jonas

aska tyran

Z moich meczarni mam tylko jedno zdjecie i filmik. Filmik moge strescic: Ania wyciaga wysokie C i wije sie z bolu ;)

plecki

Wiekszosc wolnych, slonecznych dni spedzalysmy z O. nad jeziorem. Papcio pracowal a my moczylysmy tylki :) Oczywiscie w prawie kazda niedziele, kiedy moglismy poplywac w trojke, slonca nie bylo… Dlatego w jeden z nudniejszych i chlodnych weekendow wybralismy sie na wycieczke.

sky

domek

lindau

kozucha

prosie

dzwonce

gorka

lindau2

Jeszcze kilka fotek jest TU.

Oliwkowe dzielo:

kott

c.d.n.

Wieki…

… mnie tu nie bylo. Ostatnie tygodnie walczylam z sesja zareczynowa, niestety ferie w przedszkolu mocno utrudnily mi prace, ale udalo sie. Chetnie pochwalilabym sie zdjeciami, ale czekam na odpowiedz czy moge je publikowac. Poki co moge pokazac dwa zdjecia z backstage’u:

oniebieska

owyjec

Nie stresujcie sie mina mlodej - to byl chwilowy pokaz naszej malej DramaQueen.

***

Nie tylko zdjecia trzymaly mnie z dala od bloga. Ostatnie dwa miesiace to dla nas kupa stresu i bardzo mocno popsuta atmosfera w domu. Otoz postanowilismy pomoc przyjacielowi sie tu przeprowadzic (nie, nie jestesmy samarytaninami - on pomaga nam rozkrecic biznes). Niestety jego polowica uparla sie, ze nie bedzie czekac w Polsce az znajdzie sie tu mieszkanie. Tym sposobem od dwoch miesiecy mieszkamy w 3-pokojowym mieszkaniu w 4 plus 2 dzieci. Bardzo sie balam jak to bedzie mieszkac znowu z 2-latkiem, a tu niespodzianka - dziecko jest swietne. Niestety nie moge tego powiedziec o mamie dziecka. Najgorsze, ze juz po 2 dniach wiedzielismy, ze sie nie zakolegujemy. Po tygodniu wiadomo bylo, ze nie ma co z nia gadac. Po miesiacu K. powiedzial, ze musi wracac do PL - zarezerwowala bilet na 1 lipca. Na chwile obecna odliczamy dni do jej wyprowadzki i cieszymy sie, ze lada moment nie bedzie juz w naszym poblizu, a tym bardziej pod naszym dachem.

Dawno nie spotkalam tak aroganckiej, niemilej, leniwej, przemadrzalej a do tego niezbyt inteligentnej osoby.  Nasi przyjaciele nie chca jej ogladac, bo np. kolega otworzyl jej drzwi jak szla z wozkiem, powiedzial “Czesc” i sie usmiechnal. Nie odwzajemnila usmiechu, nie mowiac juz o glupim “Dziekuje” - nic! Potrafi ominac naszych gosci, stojacych w duzym pokoju, bez slowa.  Jest wiecznie naburmuszona. Pierwsze 2 tygodnie jedynie warczala na Oliwie (powinnam byla juz wtedy wywalic ja na zbity pysk). A ton jakim sie odzywa… jakby pozjadala wszystkie rozumy i teraz rozmawia z debilem. Niestety z tym rozumkiem jest gorzej. Madrzy sie na kazdy mozliwy temat - bez wzgledu na to czy ma o tym pojecie, czy nie. Nie byloby to takie straszne gdyby nie to, ze zazwyczaj nie ma racji. Ostatnio poprawila mnie, ze “na czczo” to jedno slowo, bo gdyby byly to dwa, byloby: nad czczo. Z angielskim poprawia nas dosc podobnie, i nie tylko…i na kazdym kroku…

Co do mieszkania wspolnego, przestala nasze mieszkanie traktowac jako hotel dopiero jak K. jej wytknal, ze u niej w domu mamusia musiala za nia wszystko robic, a przynajmniej wszystko na to wskazuje. Zaczela sie starac, niestety o jakies 2 tygodnie za pozno, kiedy to ja juz mialam po dziurki w nosie scierac zarcie po obcym dziecku z podlogi i mebli, bo mamusia rozwalila dupsko na kanapie. Niestety mocno sobie upodobala ta nasza kanape, bo spedza na niej wiekszosc czasu, a tym samym 2-latek robi co chce. Oczywiscie jakiekolwiek zwrocenie uwagi konczy sie fochem. Ksiezniczka. Nie cierpie ludzi, ktorzy pozjadali wszystkie rozumki a na dodatek wydaje im sie, ze wszystko im sie nalezy, a slowo “dziekuje” nie wystepuje w slowniku. Ale juz najbardziej na swiecie nie lubie glupoty. Po ostatnich tygodniach dochodze do wniosku, ze za glupote powinni dawac dozywocie.

Jeszcze tydzien i przewietrze mieszkanie i bede sie cieszyc lekkim powietrzem :)

***

Wiosenny spacer:

chudy

banka

wstanka

kijanka

kozza

kozzy

omexico

okocisko

plac

zabaw

kot

I jeszcze kilka zdjec tu.

Znow mieszanka

Brak czasu, brak checi no i  brak czasu :) Wiec krotko:

Najprzystojniejszy mis:

mis

oliwekk

balon

I zagadka. Co sie zmienilo?:

o

oo

ooo

Misz masz

Dzis bedzie ciut wszystkiego po trochu. Zaczne od naszych zabaw aparatem:

mis

Robactwo, ktore zaintrygowalo Oliwie:

robak

ja

ja2

ja3

A to truposz w kosciolku w ktorym za poltora tygodnie bede fotografowac swoj pierwszy slub:

trup

I Oliwia (z biblia w lapach) kontemplujaca truposza:

oliw

I sam kosciolek:

kosciol

kosciol2

Ciag dalszy misz maszu:

kon

hafen

hafen2

Na koniec ciut miszmaszu na fotoblogu.

Studio

Obiecane zdjecia ze studia. Wystroj i obsluga pierwszych klientow.

poczekalnia

tatuatornia

z zewnatrz

gabloty

piercing

piercing2

piercing3

piercing4

tattoo

tattoo2

tattoo3

tattoo4

Muzyka w miescie

W zeszlym tygodniu szkola muzyczna przedstawiala swoje osiagniecia na ulicach miasta. Grupa Oliwii tez brala udzial.

Niestety ja bylam w tym czasie w pracy. Na szczescie tata mial ze soba aparat:

perka

ol

bzyk

ludzie

grupa

zalot

z pania

gramy

gramy1

gramy2

gramy3

***

Szykuja sie u nas powazne zmiany. Na razie nie chce pisac co i jak. Musimy sobie wszystko przetrawic i zorganizowac. Ostatnie dni u nas to burza mozgow i masa stresu, ale mam nadzieje, ze sie oplaci :) Zacisniete kciuki by sie przydaly!

***

Kto chetny na kilka letnich fotek zapraszam na fotobloga.

Atak wirusa

… grypy zoladkowej odparty. Aczkolwiek w weekend poleglismy wszyscy. W piatek zaczela Oliwia, w niedziele polozylo nas. Biedne dziecko w niedziele juz zdrowe, spedzilo caly dzien z telewizorem, bo rodzice nie mieli sil wyjsc z lozka. Na szczescie mloda swiezo po chorobie wykazala sie zrozumieniem :) Dzis juz niby zdrowi i w pelni sil, ale wciaz mamy problem z apetytem. Niby glodni, a jednak widok jedzenia wywoluje psychiczne mdlosci. Jemy tylko i wylacznie z rozsadku.

***

Informacja tygodnia!

Naszej 5 -cio i pol latce ruszaja sie zeby! Na razie obie jedynki na dole, aczkolwiek gorne jedynki wykazuja juz tendencje do rozpoczecia hustawki :) Nie moge sie do tego stanu rzeczy przyzwyczaic. Przeciez dopiero co wyrosly jej mleczaki, a juz je gubi. Pewnie tak samo bede gadac na jej osiemnastce - biedne dziecko ;)

***

Wiedzieliscie, ze plastikowe krzesla balkonowe nie wytrzymuja ciezaru w okolicach 200kg?

My juz wiemy:

krzeslo

Do zapamietania: nie siadac mezowi na kolanach jak siedzi na plastikowym krzesle!

***

Jak sie ludzie zachowuja jak sie nudza na placu zabaw w upalny dzien:

arzu3

arzu4

Wiecej jak zwykle na fotoblogu.

Tatuaz i Stadtfest

K. pracuje:

stanowisko

Milczaca Arzu, ktorej normalnie buzia sie nie zamyka:

arzuu

W polowie drogi:

star

Nareszcie koniec:

star2

gwiazdki

Stadtfest. Dzieciarnia oglada clowna:

clown

Btw, zeby ludziom placili za robienie z siebie idioty ;)

Ilyas:

ilyas

Oliwkowa jedna wychowawczyni:

meli

I druga:

christine

***

Dzis wiecej nie bedzie. Doba za krotka, Oliwek chory. Wroce jak ona wydobrzeje a ja sie wyspie :)

P.S. Kilka nowych zdjec wrzucilam tam gdzie zwykle.

Jedziemy na urlop - dzien 3 i 4

Trzeci dzien we Wloszech spedzilismy krecac sie po campingu i okolicach. Najpierw ruszylismy na plaze.

plazaa

Ogladalismy magnolie:

magnolia

No ale wrocmy na ta plaze:

chudzinki

jeziorko

muaa

ptactwoo

swan

pomost

lodka

Okazalo sie, ze woda w jeziorze moze i byla ciepla, ale w basenie byla cieplejsza :)

idziem

idziemm

biegiem

A oto buda w ktorej mieszkalismy:

buda

Piorkowe szalenstwo:

piorek

pioorek

Papa pod tytulem: odloz ten aparat, bo cie walne. (niby tak milusio wyglada, a to normalnie cisza przed burza ;) )

papcio

oliweek

Basen:

jaaaa

basen

basen2

basen3

I to by bylo na tyle. Urlop sie skonczyl, ku naszej rozpaczy. Za rok chcemy tam wrocic, tym razem przynajmniej na tydzien. Mam nadzieje, ze wtedy uda mi sie zrobic wiecej fotek i juz na pewno nie z samochodu ;)

Czwartego dnia spakowalismy sie i ruszylismy w droge. Z tego dnia mam tylko zdjecie chmur:

chmurka

Jak zwykle, ciut wiecej fotek tu: klik, klik.