Tak oto wygladalo nasze wczorajsze sniadanie:

(kopytka twarogowe z jogurtem naturalnym, odrobina fruktozy i cynamonem wg Karuzeli smakow)
Nie liczac oczywiscie jeszcze surowki i kanapek z hummusem.
Dzis byla zupa fasolowa, ale bylam zbyt zamotana, zeby zdjecie zrobic
***
Wczoraj bylam na spotkaniu w przedszkolu majacym na celu omowienie rozwoju tej oto rybki:

No wiec:
- Dzidzia pieknie rozpoznaje przynajmniej 10 kolorow
- Umie liczyc. Nie umie nazwac po kolei cyferek, ale jak ma przed nosem 5 klockow, to wie ile pokazac paluszkow.
- Stara sie podpisywac prace swoim imieniem. Nie zawsze jej wychodzi, ale stara sie i chce.
- Ogolnie jest bardzo inteligenta.
- Bardzo sprawna fizycznie, za wyjatkiem wspinania sie np. po sznurku. Z drabinkami sobie radzi. (mysle, ze moze byc tu problemem lek wysokosci odziedziczony po mamusi).
- Jest towarzyska i otwarta. Lubiana w grupie.
- Jest bardzo ciepla. Potrafi przytulic sie do pan, powiedziec, ze lubi, nie wysmiewa sie z innych dzieci, itp.
- Jako jedna z niewielu rowiesnikow nie klamie.
- Jest uparta, zawzieta i pewna siebie, co czesto powoduje sytuacje stresowe, kiedy np. okazuje sie, ze nie umie zrobic czegos, co myslala, ze umie. Panie jednak biora to za plus, poniewaz widac, ze ma mocny charakter dzieki czemu bedzie jej latwo poradzic sobie w zyciu.
- Jest zywa i energiczna.
Milo bylo sluchac tych „achow” i „ochow”
Jednak nie wszystko jest takie rozowe. Jest dosc spory problem z mowa. Oliwia rozumie wszystko, ale mowi niewyraznie, skraca slowa… Dlatego przedszkole zglosi ja do poradni, gdzie jak tylko bedzie wolne miejsce bedziemy jezdzic na zajecia.
Na dodatek chyba zazegnalismy przedszkolny kryzys. Poranne pozegnanie trwa kilka minut, bez lez i krzykow. Wymieniamy tylko kilkakrotnie zapewnienia dozgonnej milosci i przytulance
Kochany jest ten moj czekoladowy potwor:
