Archive for May, 2007

Wsciec sie mozna!

Ratunku! Boli!

Jak wiecie, albo i nie, moja przygoda z tancem zakonczyla sie problemami z kolanami. Niestety z brakow finansowych nie poszlam na rehabilitacje. A teraz siedze i jecze i miejsca sobie znalezc nie moge. Prawdopodobnie ani steper ani spacery z dzieckiem mi nie sluza… Wiem, wystarczy pojsc do lekarza - wydaje sie proste. Wciaz mamy zagmatwana sprawe z ubezpieczeniem, przez co male szanse zebym nie musiala placic za lekarza. Musze czekac do lipca/sierpnia. Tylko jak to wytlumaczyc tym cholernym kolanom zeby ciut sie uspokoily? Boli! Naglupsze jet to, ze nie jest to jakis wielki bol, tylko cholernie upierdliwy i meczacy…

Mam jeden pomysl na chwilowa poprawe samopoczucia, ale nie mam pojecia jak to zrobic - schudnac. Mysle, ze jakies 3-5 kilo mniej mogloby ciut pomoc na chwile, ale co z tego jak to wlasnie te najgorsze 3-5 kilo, z ktorym walcze od ponad miesiaca… Glodzic sie nie mam zamiaru, wiec chyba pozostaje mi wyc z bolu.

Buuu……

***

Dodane:

a moze to “tylko” grypa…

***

Dodane:

zamknelam ten post bo ktos sie uwzial i spamuje ten post w takich ilosciach ze nie nadarzam tego czyscic….

Rower

Tydzien temu dzieciatko dostalo nowy rower, nie liczac niewypalu - trojkolowca, mozna smialo rzec, ze pierwszy. Nie jest to jednak zwykly rower, tylko tak zwany Laufrad - nie wiem jak nazywa sie po polsku - charakteryzuje sie tym, ze nie posiada pedalow. Podobno jest to idealna droga do szybkiej nauki jazdy na zwyczajnym rowerze. Poki co nabytek okazal sie strzalem w dziesiatke! Nareszcie spacery nie koncza sie dzwiganiem w jednym reku Oliwki a w drugim jej zabawek.

Tak wyglada dumna posiadaczka rozowego pojazdu:

rower

Lece dalej walczyc z fotkami :)

Hallo Leute!

Wpada Oliwia do pokoju i od progu sie wita: “Hallo Leute! Jestem Oliwia!”

Po czym przykrywa swoja kolderka stojacy obok steper i zaczyna odprawiac czary: “Kukus-kukus! Kukus-kukus!” (chyba powinno byc hokus-pokus, ale i tak wiadomo o co chodzi) Sciaga kolderke z okrzykiem “Tadaaam!” Tu nastepuja nasze brawa, w koncu wyczarowanie stepera to nie takie hop-siup ;) I na zakonczenie dziecie klania sie wszystkim w pas: “Danke! Danke!” Koniec przedstawienia. “TschĂĽs!”

Oczywiscie to nie koniec. Po wyczarowaniu okolo 10 steperow, przyszedl czas na sandalki i pluszowego krolika :)

***

Oliwia odpoczywa po szalenstwach na ogrodku swojej ulubionej cioci Beaty:

picie

Mina ta oznacza tylko zamyslenie i razace slonce :) Nie mylic ze smutkiem :)

kfiatekKolorowego weekendu!

4 dni w domu

4 dni bez przedszkola!!! jak my to przezyjemy? ;) Na szczescie pierwszy dzien za nami i minal calkiem milo i spokojnie, ale to zasluga wizyty u cioci i wujka (przyszywanych dziadkow :) ).

A jutro, o ile pogoda pozwoli, bedziemy trenowac jazde na rowerku. I oczywiscie chwalic sie wszystkim na ulicy, jak to dziecie ma w zwyczaju. A cwaniak robi to tak: pojawia sie ktos na horyzoncie a ta juz wrzeszczy: haloooo! guck mal! nowy rower! Po czym nastepuje zachwyt ofiary i pada masa pytan pt. jak masz na imie dziewczynko? ile masz lat? A szanowna dziewczynka ma te pytania gdzies, wiec biedna niemowiaca po niemiecku matka musi lamac sobie jezyk… Jeszcze pare takich akcji a bede udawac, ze jestem glucha albo mloda zaknebluje :) Tak, knebel to idealny pomysl :) Jak myslicie zamykaja za kneblowanie wlasnego dziecka? ;) Ja to mam genialne pomysly!

Zza chmur

Niestety slonce sie schowalo, wiatr wieje i niebo straszy deszczem… Jednym slowem (albo kilkoma), lepiej nie wychylac nosa z domu. Denerwujace jest to, tym bardziej, ze od wczoraj jestesmy swiezo upieczonymi wlascicielami pezocika 107.

Z drugiej strony w koncu jest czas i mozliwosc dogrzebania sie do starszych fotek i uporzadkowania ich. Oto jedna z nich (sprzed 2 tygodni):

sunbath

Moglaby taka pogoda wrocic :)

Jeziornie

Okrutnie nie chce mi sie pisac - moze wieczorem mnie najdzie chec, wiec znowu bedzie fotka - tym razem jedna.

Od takich oto widokow dzieli nas ok 3-5 minut drogi (pieszo):

jezioro

W tym roku obiecalam sobie, ze bedziemy tam czestymi goscmi - dziecie w celu wypluskania sie, a matka zeby troche zaczela sie odrozniac od bialych scian… Tylko, cholera, te kamienie w plecy sie wpijaja ;)

Blogowanie czas “zaczac”

Czas zaczac zapelniac ta pusta strone.

Zaczne od zdjec sprzed dwoch tygodni do ktorych to sie dopiero dogrzebalam.

Ahoy!

pirat

nad jeziorem

Awaria!!!

Niestety walczymy z mala awaria blogowa. Mam nadzieje, ze dzis uda nam sie z tym uporac, aczkolwiek archiwum stoi pod wielkim znakiem zapytania :(

***

Dodane pozniej:

Niestety, archiwum szlag trafil.