Archive for June, 2007

5 nalogow

Padlo i na mnie…. No i co biedna ja, o anielskim usposobieniu mam napisac? :)

1. Niby juz nie pale, ale gdy na widok papierosa przestanie sie pojawiac w mojej glowie mysl: o moze by tak jednego?! - z czystym sumieniem oswiadcze, ze uwolnilam sie od nalogu. A poki co marze sobie o jednym, do kawki, ale wiem, ze na jednym sie nie skonczy, wiec staram sie byc twarda :)

Statystyka: zaczelam w wieku 16 lat, mialam poltoraroczna przerwe na ciaze i karmienie, w miedzyczasie ze dwie przerwy po 3 miesiace i obecnie nie pale juz (dopiero) od ok 8 miesiecy - moj tata mowi, ze dopiero po ok 5 latach przestalo go ciagnac - brrrr….

2. Slodycze. Niby na codzien moge sie bez nich obejsc, ale raz na jakis czas (srednio co 3-4 miechy) wlacza mi sie takie ssanie, ze chocby sie palilo i walilo musze cos pozrec - tu i teraz! Na szczescie zazwyczaj takie ssanie uruchamia sie rowniez u Konrada przez co w miare latwo przychodzi mi namowic go na ekspresowy wypad na stacje benzynowa - stacja benzynowa, bo zazwyczaj cholerstwo nas lapie jak juz wszystko inne jest zamkniete - chyba, ze mam w domu skladniki na ciasto…

Ciekawostka: nie jadam brazowych M&M’s. Czemu? Bo nie lubie. Konrad twierdzi, ze wszystkie smakuja tak samo, ale ja mu nie wierze ;) Kazdy musi miec jakies swoje dziwactwo, prawda? :)

3. Ostatnio uswiadomilam sobie, ze gdybym mogla to raz w miesiacu robilabym generalne porzadki w szafach. Niestety nie mamy az tyle miejsca i rzeczy, zeby mialo to sens… I tak, od poczatku lutego tupalam noga i czekalam az bede mogla zrobic remanent w zimowych ciuchach :) Dobrze, ze Oliwka szybko rosnie, to od czasu do czasu to porzadkowanie jest podstawne ;) Od razu zaznaczam, ze jestem raczej typem balaganiarza, wiec nie wiem skad u mnie takie zboczenie.

4. Kawa! Zapomnialabym o najwazniejszym. To moj ulubiony napoj! Najlepiej pol na pol z mlekiem, bez cukru. Latem jak najbardziej frappe ma prawo bytu - a robie najlepsze! Tak naprawde gdyby nie rozsadek to nie przyjmowalabym innych plynow. Kazdy ranek zaczynam od pysznej kawki przy komputerku oddajac sie mojemu kolejnemu nalogowi….

5. Zdjeciowanie :) Uwielbiam robic zdjecia. Aparat prawie zawsze jest przy mnie. Niestety srednio lubie obrabiac fotki, ale jest to nieodlaczna czesc pstrykania, wiec przyjmuje to z pokora przy porannej kawce (no dobra, przyznam sie, ranek zaczynam od sprawdzenia zainteresowania moimi wypocinami, a pozniej z usmiechem na ustach, badz bez ;), biore sie za obrobke). Celowo nazwalam ten nalog zdjeciowaniem, bo do okreslania: fotografia brakuje mi jeszcze sporo wiedzy, praktyki i polotu… ale licze, ze kiedys zrobie “update” do tego punktu.

To chyba dobrnelam do konca. Wszystkie moje nalogi. Takich bardziej kobiecych, jak: zakupy, czy makijaz o kazdej porze dnia i nocy, nie posiadam - i ciesze sie z tego bardzo. Aczkolwiek lubie miec nowy ciuch, czy dobrze wygladac, ale nie za zbyt wysoka cene - a zakupy czy godzinne sleczenie przed lusterkiem to dla mnie za duzo :)

***

A teraz wywoluje: Nana, MonikaR, Oliweczka.

***

Slimak odzyskal wolnosc - zwolnienie warunkowe ;) Warunkiem jest inne zwierzatko, wiec pewnie w poniedzialek zaczniemy poszukiwania nowego czlonka naszej rodziny :)

Zwierzatko domowe - Gary

No i zaczelo sie :)

Dzis Oliwia przytargala do domu pierwsze zwierzatko. Dalismy mu na imie Gary. Fani SpongeBob’a powinni juz wiedziec o jakim zwierzeciu mowa :) Gary dostal juz swoje pudelko - jeszcze tylko pokrywke trzeba skolowac, zeby skubaniec nie “czmychnal”. Wlasnie oboje jedza drugie sniadanie, jedno pozera kanapke a drugie salate :)

***

Dopiero co dzis rano tuz przed naszym samochodem przebiegal przez ulice malutki kociak. Oczywiscie moje westchnienia kolega malzonek ucial: wyglada jakby mial wlasciciela. Na nic moje tlumaczenia, ze u nas tez by mu bylo dobrze ;) Ciekawe, czy malz dalby sie namowic na kota gdybym nie miala alergii ;)

Ale wiecie jaki piekny byl ten kociak…..

***

Chyba czas przemyslec zakup chomika.

***

Oto Gary:

gary

Shrek der Dritte

Wybralismy sie wczoraj do kina na trzecia czesc Shrek’a. Wszyscy bylismy w kinie pierwszy raz od ponad trzech lat ;) Niestety Oliwia jeszcze musi poczekac troche z kinowaniem sie. Za duzo energii jak na poltoragodzinne siedzenie na tylku. Ale pomimo, ze co chwila trzeba bylo uspokajac pewnego malpiszona, to i tak bylo milo… brakowalo mi tego dzwieku, obrazu, a nawet reklam poprzedzajacych film. Mam nadzieje, ze za jakis czas zostaniemy stalymi bywalcami kinowych progow :)

***

A film, hmmmm, a film dobry, pomimo, ze ominely mnie wszelkie gry slowne i czesc tresci ;) Nie moge sie doczekac, kiedy zobacze ten film w oryginale i w polskiej wersji - lubimy porownywac jaka wersja lepsza: amerykanska czy polska. Zazwyczaj sklaniamy sie ku amerykanom, ale ze Shrek’iem jak do tej pory rodacy stawali na wysokosci zadania :) Teraz jeszcze czekamy na: Bee movie i na Jack’a Sparrow’a.

***

i jeszcze jedna “stara” fotka:

karuzel

Buszujaca w trawie

Wlasnie walcze z zaleglymi fotkmi (kurcze, ja chyba nie mam innych fotek jak tylko zalegle ;) ). Oto kilka z nich:

Bezpieczenstwo zawsze na pierwszym miejscu:

helm

kwiatkowo-robaczkowo i wielki konik polny ;)

konikpolny

i jeszcze jeden konik polny:

konikpolny2

Trawiaste fotki niestety wymagaly drobnego szantazu pt. jak chcesz isc na hustawke to usiadz i sie usmiechnij ;)

Wszystko w genach…

Oliwia odziedziczyla po tatusiu i swoja powierzchownosc, jak i energie, poczucie humoru i latwosc w nawiazywaniu kontaktow. Po rodzicielce otrzymala chyba tylko plec. Do dzisiaj.

Najpierw krotka opowiastka:

Mam 8 lat starszego brata. Za mlodu wymyslalismy rozne, czasem kosmiczne zabawy.  Jedna z nich bylo rzucanie sie szpilkami, ale ja nie o tym. Otoz kiedys bawilismy sie na podlodze w lekarza. Ja jak zwykle bylam lekarzem a moj brat pacjentem - cwaniak, mogl sobie pospac ;) Podczas jednego z “badan lekarskich” dojrzalam w dywanie szpilke - pozostalosc po zabawie. No wiec, oznajmilam ze czas na zastrzyk i wbilam szpilke w posladek, az po sam lepek. W tym samym momencie zerwalam sie na rowne nogi i biegiem do mamy z wrzaskiem: Mamo, a Marek mnie bije!

Zawsze takie “problemy” rozwiazywalam w ten sposob.

Wracajac do tematu - przyjechal do nas na mini-wakacje  Bartek - oliwkowy brat. Jedziemy dzis samochodem. Dzieciarnia siedzi z tylu. Oliwia meczy brata jak tylko moze. Biedak w koncu zaczal jej oddawac, no i slysze: Mama!! Batek mi ala! (podkowka na buzi obowiazkowa). Gdy tylko skonczyla to mowic, na twarz wylal sie szatanski usmiech a jej noga siegnela bartkowej nogi… No jakbym widziala siebie te 20 lat temu ;) Jednak genetyka o mnie tak zupelnie nie zapomniala :)

???

Tyle mniej wiecej mam dzis w glowie, co w tytule…

Od wczoraj Oliwia ma temperature. Nie byloby to nic dziwnego gdyby nie to, ze pierwszy raz tak wysoka: 38,5. Wczoraj udawalo mi sie ja zbic najwyzej do 38. Noc przespana, rano 38. Zadnego kaszlu, kataru, wysypki, wymiotow, rozwolnienia, gardlo moze byc zaczerwienione lekko (nie pozwala mi sprawdzic dokladnie), ale na bol sie nie skarzy…

Normalnie brak mi pomyslow co to moze byc. Aha, reakcja po guzie tez odpada, bo temperatura wystapila dwa dni po uderzeniu - chyba za dlugo.

Jakies pomysly?

P.S.

Wlasnie zarobilam w leb poduszka od mojego “chorego” dziecka (teraz rzy ze smiechu, ze trafila). Tyle sobie robi z temperatury…

Krotka historia pewnej przyjazni

Historia bedzie krotka bo jeszcze zakonczenie jest nieznane a i bohaterki maja dopiero lat trzy.

Od poczatku:

Od pierwszego dnia w przedszkolu wpadla nam wszystkim w oko pewna dziewczynka rosyjskiego pochodzenia, imieniem Elizabeth. Jak sie okazalo w krotkim czasie - dziewczyny nie mowiace po niemiecku (jedna tylko po polsku, druga tylko po rosyjsku) szybko znalazly wspolny jezyk - i tak juz jest po dzis dzien. Kazdego ranka na swoj widok wyja, piszcz, wrzeszcza, sciskaja sie… “Bizadet!!!!!” “Oliwia!!!!”

Nastal jednak dzien kiedy dotarla do nas smutna nowina - rodzice Elizabeth sie rozchodza i mama z E. wyprowadzaja sie do sasiedniego miasta. Dziewczyny maja czas dla siebie tylko do konca miesiaca. Musze jeszcze dodac, ze mama E. jest srednio chetna do kolegowania sie z nasza rodzinka.

Dzis spotkalismy tate i Elizabeth na spacerze (niestety nie mialam ze soba aparatu :( ). Wymienilismy sie achami i ochami na temat przyjazni naszych dziewczyn. Nastepnie doszlo do wymiany numerow telefonow i tym samym jak tylko E. bedzie u taty bedzie miala okazje spotkac sie ze swoja pierwsza-najlepsza psiapsiola.

Kamien spadl nam z serca…

***

Donosze tez, ze pilka ping-pongowa z czola naszego dziecka zniknela ;)Zostalo tylko zadrapanie i lekki bol glowy.

***

Komu kawalek naszego lata?

truskawa

***

A to dzis doprowadzilo mnie do lez (ze smiechu - chociaz nie wiem czy nie powinnam plakac):

spierdolil

(Agata, usmiecham sie do ciebie)

Skok przez plot…

Niestety Oliwia zaliczyla dzis dosc mocno nieudany “skok przez plot” i zdobyla wieeeeeeelka sliwe w nagrode. Zimny oklad zmniejszyl troche “zdobycz”, ale i tak jest imponujacych rozmiarow. Tak wiec zamiast do domu na obiad udalismy sie z dzieciem na lody, gdzie jeszcze w nagrode, ze byla dzielna dostala cala siate slodyczy - wlasnie co chwila do nas podbiega z prosba o otworzenie nowej paczki. Niech je - nalezy sie jej. A my sie smiejemy, ze czasem warto miec wypadek, bo wszyscy sie martwia, sa mili i na dodatek wciskaja slodycze ;)

Tak prezentuje siejuz zmniejszona wersja sliwy:

sliwa

Rower

Bylismy dzis na dlugim spacerze - Oliwka oczywiscie na swoim bezpedalowym rowerku. Lada moment przeniesiemy sie chyba na zwyczajny rowerek. Otoz mloda pieknie odpycha sie, nogi w gore i jedzie - no i kieruje w miedzyczasie. Raz tylko rowerek ja przewazyl i wyladowali oboje w rowie :) Oliwia wyjeczala tylko po niemiecku spod roweru, ze wszystko w porzadku ;) A ja glupia zamiast najpierw pstryknac fotke to wyciagnelam moja sierotke z tego zielska :)

W piwnicy juz czeka na mojego rajdowca zwykly rowere, i byc moze jeszcze w tym roku sie z nim zakolegujemy :)

Dumni jestesmy okrutnie :)

Aha, i dziecie poszlo dzis spac pod warunkiem, ze jutro znowu pojdzie na rower ;)

Fotkowe zaleglosci

Nadrabiam fotkowe zaleglosci z przed tygodnia, kiedy to Oliwka mogla do woli meczyc swoich dziadkow :)

Na poczatek Oliwia pedzaca kolejka w wesolym miasteczku:

wesole m.

Narada starszyzny (na srodku wystawiaja glowy dziadkowie):

narada

Corcikowy dowod milosci:

kiss

I na koniec nowy tatusiowy fryz i moj autoportret -2 w 1 ;) :

redhead