Higienicznie…
…

***

***
Koniec. Okazalo sie, ze praca na noce przedluzyla mi sie na miesiac, co oznacza, ze wszystko co robie, robie spiac. Chyba wiecej pisac nie musze ![]()
…

***

***
Koniec. Okazalo sie, ze praca na noce przedluzyla mi sie na miesiac, co oznacza, ze wszystko co robie, robie spiac. Chyba wiecej pisac nie musze ![]()
Kazdego dnia tone w tych oczyskach:

Ta, zmeczona mordke tez uwielbiam:

***
Co u nas? Kociol. Non stop praca. Dzis np. wyszlam do pracy o 2 w nocy, wrocilam o 6,30, zeby o 10 znowu wyjsc. Wrocilam o 12, zlapalam kluczyki od samochodu (tak, tak….Ania zaczela jezdzic samochodem) i pedem po Oliwie. O 20 znowu biegne do pracy. A Konrad ma podobnie, tyle ze w nocy spi a tyra caly dzien. Najbiedniejsza w tym wszystkim jest Oliwia, bo najzwyczajniej w swiecie nie mamy dla niej czasu
Oby tylko przezyc do 4 wrzesnia, kiedy to konczy mi sie praca na noce.
Ide spac. TschĂĽs!
Dopadl mnie kryzys jezykowy… Zebyscie wiedzieli jak to niefajnie nie moc wyrazic swoich racji. Momentami czuje sie jakbym dla nich byla uposledzona umyslowo. Wiem, moglaym po angielsku gadac, ale kiedys musze sie nauczyc tego kurewskiego jezyka. Nie zrobie tego gadajac po angielsku - w ktorym notabene zaczynam sie cofac
Wcale nie chodzi tu o prace jaka wykonuje - wbrew pozorom sprzatanie potrafi byc dobra praca - napewno lepsza niz nudne siedzenie za biurkiem (wiem cos o tym - przez 3 lata bylam biurwa i mam nadzieje, ze juz nigdy wiecej). Problem jest bardziej w postaci ludzi z ktorymi musze pracowac. Oczywiscie mam w swoim otoczeniu pare wpanialych osob, z wystarczajac cierpliwoscia zeby ze mna rozmawiac. Niestety brak snu, nawal pracy i problemy lokalowe powoduja, ze wlasnie te kilka osob, dla ktorych jestem niegdajaca cizia wysysaja ze mnie wszelkie pozytywne mysli i sile… Mam nadzieje, ze za dwa tygodnie jak skonczy mi sie codzienne rozpoczynanie dnia o 2 w nocy, wroci mi troche checi do obcowania z ludzmi.
I tu raczej juz zakoncze moje jeczenie…no przeciez ile mozna?!
Ten oto potworek ma dzis rowno 3 i pol roku:

A matka 27 : )
Nic wiecej dzis nie bedzie - gnam do mezyka sie winkowac… ![]()
Tak oto puszcza sie najlepsze kaczki:

Tak sie profesjonalnie pozuje:

No i kto zgadnie co wywoluje najwieksza radosc?
No pewnie, ze mozliwosc biegania w sandalach i dlugich portkach po wodzie:

A po wodnych szalenstwach trzeba sie pozywic:

Rowno 2 lata temu w wyniku walki z niewdziecznym talerzem (martwym juz) zarobilam 6 szwow.
Duzo by nie brakowalo, a mialabym kolejnych kilka. Tym razem z winy przemyslowej frytownicy. Na szczescie skonczylo sie tylko na strachu i sladach walki jak po zazynaniu swiniaka… Moj kciuk zyje, ma sie calkiem dobrze. Oczywiscie zeby nie bylo za latwo, dzisiejszej nocy zaczelismy roznoszenie gazet (poczatek o 2 w nocy, tak by o 6 wszyscy abonenci mieli prase poranna w swoich skrzynkach). No ale to nie koniec - po calej nieprzespanej nocy dopadlo nas jakies cholerne rozwolnienie - na szczescie juz przeszlo
Ale jakby nie bylo, to jak nie urok to sraczka
Dobrze ze siedzac przy kompie raczej nic nie mozna sobie zrobic
Lece obrabiac kolejna porcje oliwkowych fotek….