Archive for September, 2007

Szczyt zakrecenia

Kupilam Oliwii pocieszna, drewniana czarownice na Hallowe’en, ale niestety nie dotarla do oliwkowego pokoju. Przekopalam wszystkie siatki i mozliwe miejsca, gdzie moglam ja zostawic. Nie ma. Znalazlam po tygodniu - w LODOWCE!!!

Dzis duzo nie brakowalo a zeby umylabym plynem pod prysznic… Konrad zas namietnie myje sie szamponem. Jak na nas to szczyt zakrecenia ;) Ale przynajmniej jest smiesznie :)

***

Monster(s)

monsters

***

Dawno nie ocipialam na punkcie muzyki - nowosci srednio mi wchodza. Nawet moj ukochany Korn mnie nie powala - podoba sie, ale nie powala.

A tu nagle takie mile zaskoczenie:

Liar

Normalnie moglabym tego 24/24 sluchac.

Doadam jeszcze, ze jestem mile zaskoczona Krysia Aguilera (back to basics). Nie spodziewalam sie.
Tak, w koncu zaczelam robic uzytek z iPod’a :)

Tworzymy potwora…

dyniaa

Zmiany

Ostatnie tygodnie bardzo narzekalismy na nasze dziecie, ze spac nie chce, ze nie je, ze sie nie slucha, ze co krok to jakas histeria…. No i nie wiem, czy to taki etap, czy wynik wspolnie spedzonego weekendu, ale dziecko odmienilo nam sie o 180°.

Zaczne moze od wspomnianego weekendu, a dokladniej niedzieli. Rano zrobilysmy halloween’owego potwora z dyni, do tego sesja zdjeciowa (jak dotre do tych zdjec to pokaze). Reszte dnia postanowilismy spedzic wycieczkowo. Wsiedlismy w samochod i ruszylismy w strone Austrii. W Bregenz kolega malzonek postanowil, ze chyba czas najwyzszy ciut sie odchamic miedzy ludzmi i powinnismy zjesc obiad w knajpie (pierwszy raz od ok. dwoch lat). Oczywiscie starowka cala zawalona ludzmi. Znalezlismy jedna pusta restauracyjke - grecka - hmmm wchodzimy, moze zaserwuja cos co przypomni cypryjskie klimaty… Niestety kelner oswiadczyl nam totalnie olewczym tonem, ze “przerwa obiadowa”. WTF!?!?!?!? Przerwa obiadowa w knajpie? Pierwsze slysze, ale kij mu oko. Jedziemy gdzie indziej. I tu czas pochwalic mloda, ktora miala obiecane lody (zaraz po obiedzie) i dzielnie znosila to nasze poszukiwanie odpowiedniej stolowki. Jedynie wskazywala nam wszelkie napotkane osoby z lodami w reku.

W drodze do domu znalezlismy odpowiednia z wygladu i w zatloczeniu jadlodajnie. Jak sie okazalo odpowiednia byla tez pod wzgledem smakowym :). Oliwia oczywiscie od wejscia wszystkim oznajmila, ze ona tu tylko na lody ;) I tu moge pochwalic ja po raz kolejny: poza drobna histeria spowodowana zdechlym pajakiem na scianie byla najgrzeczniejszym dzieckiem w okolicy. Caly czas przesiedziala na krzesle, co jest do niej zupelnie nie podobne! Obiad i lody takze zostaly skonsumowane bez zastrzezen.

Wracajac do tematu glownego: od tego czasu dziecko zachowuje sie jakby ktos ja nam podmienil. No moze z jedzeniem nie jest idealnie, ale przynajmniej nie gloduje caly dzien zeby o 2 w nocy oswiadczyc, ze jest glodna.

Nie trzeba wszystkiego powtarzac po 10 razy. Jak cos nabroi po pierwszym skarceniu slychac: “Szaszam, Oliwia grzeczna” i zamienia sie w aniolka.

Sama robi sobie kanapki. Moze niezbyt chetnie chce je jesc, ale robienie wychodzi jej super :) No i w ogole jest slodka, kochana i coraz madrzejsza. Coraz czesciej zaskakuje nas madrymi wypowiedziami. Ostatnio np. wracajac z przedszkola wyjasniala mi, ze Elisabeth nie bylo w przedszkolu, bo ma nowy dom daleko stad…

Zawsze myslalam, ze zmiany u dzieci zachodza bardzo stopniowo, a tu nie dosc, ze nagle to jeszcze tak bardzo… Jednym slowem jest bosko!

***

bable

***

I na koniec zagadka jezykowa:

Co oznacza slowo: Juta?

Raport chorobowy

Jak zwykle ostatnio pisze w biegu. Co u nas? Ano marnie.

Oliwi wywalilo opryszczke na pol nosa i kawalek wargi - biedna, az wyla z bolu. Na wszelki wypadek lekarz dal nam antybiotyk. Tak, wiem, czas zmienic lekarza.

Konrad znowu zlapal temperature i jakies cholerstwo w gardle. Przez co w domu mam szpital. Dodatkowo O. jest jeszcze bardziej nieposluszna jak zwykle, wiec mam ochote wyjsc z siebie…

Ja sie jeszcze trzymam, ale dopada mnie powoli kryzys zwiazany z nadmiarem pracy a niedoborem snu. Mam ochote rzucic to wszystko w cholere i przespac ze dwie doby.

***

Dyniowe szalenstwo:

galy

***

Na tym koniec - lece do pracy. FUCK!

Oliwkowe smutki…

Ostatnimi czasy Oliwia zrobila sie koszmarnie nieznosna. Od poczatku jej zachowanie zwalalismy na nasze przepracowanie, bo a to zbyt zmeczeni zeby isc na spacer, czy pograc w pilke, a to po prostu nie ma czasu. Dopiero wczoraj do mnie dotarlo jak bardzo dzidzia sobie nie radzi z takim stanem rzeczy. Wczorajszy wieczor spedzilam w domu, wiec to ja wykapalam mloda i polozylam spac. Polozylysmy sie razem do lozka i dlugo rozmawialysmy… i pierwszy raz nie pozwolila mi wyjsc poki nie zasnela… Ten weekend jest dla niej!

***

Kazdej nocy spotykam przynajmniej kilka jezy - nie wiem czemu, ale strasznie lubie te stworzenia. Dzis pojechalismy do pracy cala rodzinka. Oliwia na poczatku duzo gadala, wyglupiala sie, po czym strzelila sobie konkretna drzeke. I oczywiscie jak na zlosc, w te jedyna noc kiedy mialam okazje pokazac dzieciu  jeza, ani jednego nie widzialam :( Konrad twierdzi, ze wyjechaly na weekend… czemu te cholerne pajaki nie jezdza na urlopy?! ;)

***

No i niestety dziecku jakims cudem udzielil sie strach przed pajakami. A tak sie pilnowalam, zeby nie pokazac, ze sie boje… Wydaje mi sie, ze przyniosla to z przedszkola. Z jednej strony ciesze sie, bo nie bedzie wiecej przybiegac do mnie z pajakiem w reku i usmiechem na ustach: “matka, patrz, blobak!”. Z drugiej strony wiem jak upierdliwa potrafi byc taka fobia. I tak zle i tak niedobrze.

Mikolaj

Ostatnio Konrad rozmawial z naszymi przyjaciolmi - Mikolajewskimi. Siedzimy wszyscy razem i pytam: Co tam u Mikolajewskich?

Na co Oliwia:

- Mikolaj?!?! Ja chce psa!!! I samolot!!!

No i co my teraz mamy poczac? :)

Dodam, ze kwestia Mikolaja pojawila sie niedawno, kiedy to Oliwia dostala od babci paczke z bajkami Disney’a miedzy innymi o tematyce swiatecznej :) I tak dzieki tej paczce dziecie nauczylo sie dwoch rzeczy:

1. Kim jest Mikolaj.

2. Obslugi pilota - my za wolno zbieramy sie zeby wlaczyc bajke - teraz jedynie musimy jej czytac, zeby mogla sobie ustawic odpowiedni jezyk ;) Ciekawe kiedy nauczy sie gotowac ;)

***