Ostatnie tygodnie bardzo narzekalismy na nasze dziecie, ze spac nie chce, ze nie je, ze sie nie slucha, ze co krok to jakas histeria…. No i nie wiem, czy to taki etap, czy wynik wspolnie spedzonego weekendu, ale dziecko odmienilo nam sie o 180°.
Zaczne moze od wspomnianego weekendu, a dokladniej niedzieli. Rano zrobilysmy halloween’owego potwora z dyni, do tego sesja zdjeciowa (jak dotre do tych zdjec to pokaze). Reszte dnia postanowilismy spedzic wycieczkowo. Wsiedlismy w samochod i ruszylismy w strone Austrii. W Bregenz kolega malzonek postanowil, ze chyba czas najwyzszy ciut sie odchamic miedzy ludzmi i powinnismy zjesc obiad w knajpie (pierwszy raz od ok. dwoch lat). Oczywiscie starowka cala zawalona ludzmi. Znalezlismy jedna pusta restauracyjke - grecka - hmmm wchodzimy, moze zaserwuja cos co przypomni cypryjskie klimaty… Niestety kelner oswiadczyl nam totalnie olewczym tonem, ze “przerwa obiadowa”. WTF!?!?!?!? Przerwa obiadowa w knajpie? Pierwsze slysze, ale kij mu oko. Jedziemy gdzie indziej. I tu czas pochwalic mloda, ktora miala obiecane lody (zaraz po obiedzie) i dzielnie znosila to nasze poszukiwanie odpowiedniej stolowki. Jedynie wskazywala nam wszelkie napotkane osoby z lodami w reku.
W drodze do domu znalezlismy odpowiednia z wygladu i w zatloczeniu jadlodajnie. Jak sie okazalo odpowiednia byla tez pod wzgledem smakowym :). Oliwia oczywiscie od wejscia wszystkim oznajmila, ze ona tu tylko na lody
I tu moge pochwalic ja po raz kolejny: poza drobna histeria spowodowana zdechlym pajakiem na scianie byla najgrzeczniejszym dzieckiem w okolicy. Caly czas przesiedziala na krzesle, co jest do niej zupelnie nie podobne! Obiad i lody takze zostaly skonsumowane bez zastrzezen.
Wracajac do tematu glownego: od tego czasu dziecko zachowuje sie jakby ktos ja nam podmienil. No moze z jedzeniem nie jest idealnie, ale przynajmniej nie gloduje caly dzien zeby o 2 w nocy oswiadczyc, ze jest glodna.
Nie trzeba wszystkiego powtarzac po 10 razy. Jak cos nabroi po pierwszym skarceniu slychac: “Szaszam, Oliwia grzeczna” i zamienia sie w aniolka.
Sama robi sobie kanapki. Moze niezbyt chetnie chce je jesc, ale robienie wychodzi jej super
No i w ogole jest slodka, kochana i coraz madrzejsza. Coraz czesciej zaskakuje nas madrymi wypowiedziami. Ostatnio np. wracajac z przedszkola wyjasniala mi, ze Elisabeth nie bylo w przedszkolu, bo ma nowy dom daleko stad…
Zawsze myslalam, ze zmiany u dzieci zachodza bardzo stopniowo, a tu nie dosc, ze nagle to jeszcze tak bardzo… Jednym slowem jest bosko!
***

***
I na koniec zagadka jezykowa:
Co oznacza slowo: Juta?