Zebralo mi sie dzis na przemyslenia z okazji pewnego portalu. Tak, mam na mysli nasza klase. Idea tegoz tworu sama w sobie jest wielka, jednak to chyba nie dla mnie…
Znalazlam tam paru fajnych czlowieczkow, z ktorymi to nie widzialam sie “tysiac” lat. Super, ze moge ich znowu zobaczyc, pogadac i powspominac. Jednak znalazlam tez paru znajomych, ktorzy nic nie winni i nie swiadomi karmia moj zal do tych, co to kiedys w zamierzchlych czasach zwali sie moimi przyjaciolmi. Wiecie, znajomi znajomych…
Wiem, powinnam dac sobie spokoj i nie wracac do tego. Ale tak jak pogodzilam sie z nieobecnoscia tych osob w moim zyciu, tak nie moge pogodzic sie z jednym - z ich przekonaniem, ze to ja jestem ta zla. A zla nie jestem. Jak popelnilam w zyciu wiele bledow, tak w tej kwestii nie mam sobie nic do zarzucenia. Po tylu latach juz powinnam sobie wytlumaczyc, ze do nich to nie dotrze, bo dalej jak do czubka nosa ich wzrok nie siega, ale…nie umiem. Tym samym zla jestem na siebie, ze bylam na kazde zawolanie, ze potrafilam wszystko rzucic w cholere na haslo: pomoz mi!, ze zdarzalo mi sie jechac z pustym portfelem kilkaset kilometrow tylko po to zeby sie spotkac. A wszystko padlo, bo mam chlopa o zbyt szczerym i wesolym usposobieniu, bo nagle powiedzialam, ze wiecej nic od siebie nie dam, poki sama cos nie dostane w zamian… To jak z zebrakami, co to jak im dasz kanapke wyrzucaja ja do kosza, a jak dasz zlotowke, to jeszcze sie nasluchasz, ze za malo. Typ ludzi, co to zawsze zeruje na kims o zbyt naiwym i miekkim sercu.
Naprawde mam to wszystko gdzies, tylko brak mi tej swiadomosci, ze wiedza… ze wiedza, ze spalili na calej lini. I z calego serca, zycze im by kiedys zrozumieli…
Wylalam z siebie troche zastyglej juz zolci i mi lepiej. Moze teraz latwiej bedzie mi skupic sie na tych, ktorzy sa tego warci.
November 30th, 2007. Posted by aniah13
· Aniah · 2 Comments
… profesjonalny fotograf. Juz jakis czas temu.
Tak prezentuje sie oliwkowa grupa:

A za to zdjecie szczerze nie lubie mojego dziecka:

Czemu? A temu, ze jak ja ja poprosze o ladny usmiech to dostaje cos takiego:

…albo i gorzej!
***
A tak oto Oliwia koloruje:

Teczowo
***
Znecam sie ostatnio nad moim diabliszczem, a ta w akcie desperacji wrzeszczy do tatusia:
Dad, matka gryzie meine morda!
November 29th, 2007. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo · 8 Comments
Tworzenie:

Dekorowanie:


Efekt koncowy:

Lista zyczen:

Jutro mamy puscic na wietrze list, tak jak Kubus Puchatek. Buuuu, a tak mi sie marzylo, zeby zostawic list na pamiatke…
November 24th, 2007. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo · 6 Comments
Jutro piszemy z Oliwia list do Mikolaja (mam nadzieje, ze jednak zrezygnuje z tego psa co o nim od jakiegos czasu gada, gdy tylko pojawi sie mikolajowy temat), a poki co wyslalam list od mojego sw. M. do Yves Rocher . Pod choinka powinnam znalezc set do “frenczu” - pierwszy w zyciu
.
***
Przedstawiam moje male tygrysiatko:

***
Jutro recenzja z oliwkowego pieczenia ciastek.
A na dzis juz tylko pozycze wszystkim stosunkowo udanej nocy…
November 23rd, 2007. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo · 2 Comments
Do gluchoty doszedl mi jeszcze len i ni cholery nie moge sie do niczego zmobilizowac. Siedze calymi dniami przed kompem i tepo sie gapie w ekran. Zebym chociaz zrobila cos konstruktywnego, obrobila zdjecia czy cos, ale nie, nie robie NIC! I wcale a wcale nie jest mi z tym dobrze. Moze dzis uda mi sie: obrobic zdjecia, ugotowac bigos, posprzatac mieszkanie, zrobic remanent w oliwkowym pokoju, pozaszywac dziury w oliwkowych ciuchac, posegregowac papierzyska, otworzyc ksiazke do niemieckiego… O rany, juz marze o spokojnym wieczorze przed tv z lampka wina w lapie
***
Czekajac na Mikolaja…


***
P.S. Effcia, dzieki za przepis na kurczacze cycki -wchodza do naszego menu na stale. Zupelnie jak kantalupowe curry…… i wino
***
Dopisane:
Bigos wstawiony, punkt z winem juz napoczety
no musialam sprawdzic, czy to wino co wlewalam do bigosu, nie jest przypadkiem za kwasne/slodkie
Skad ja wiedzialam, ze w zyciu nie uda mi sie wypelnic wszytkich punktow w ciagu jednego dnia ?! Ale dzien sie jeszcze nie skonczyl, wiec moze jeszcze siebie zaskocze 
November 22nd, 2007. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo, Aniah · 5 Comments
Bylam dzis na kontroli, sprawdzic jak sie miewa moje zapalenie ucha. Cholerstwo zostawilo po sobie wode w uchu srodkowym, co jednoczesnie jest przyczyna mojego niedosluchu. Mozliwosci sa dwie. Przez tydzien zakraplac nos. Jak to nie pomoze, to pozostaje tylko przebicie blony igla. Jedyne co mi sie na usta cisnie to: brrrrrrrrrrrrr.
Na dodatek kupilam sobie czapke. Nawet dwie. Pierwsza nabylam bez przymierzania (srednio swiezy wlos mialam na lbie), w domu okazalo sie, ze gorzej wygladac sie nie da. Szanowny malzonek malo sie nie obsikal z radosci patrzac na mnie. Nastepnego dnia pognalam po nowa, tym razem juz przymierzajac. No coz, najwyrazniej nie jest mi dane wygladac dobrze w czapce, ale przynajmniej w nabytku nr. 2 nie wywoluje u mojego meza szalenczego rechotu, tylko maly wredny usmiech
Ze tez to cholerne ucho musialo mi sie popsuc i zmusic mnie do noszenia sciery na glowie
Na przyszly sezon kupuje sobie nauszniki….rozowe….z futerkiem, a co?! Gorzej wygladac i tak nie bede 
November 19th, 2007. Posted by aniah13
· Aniah · 6 Comments
O takie cudo ostatnio udalo mi sie zrobic:

Przez cholerny antybiotyk nawet nie mialam jeszcze okazji sprawdzic czy smaczna. Dzis chyba naprawie ten blad
***
Oliwia dzis przez pol dnia robila ciasteczka swiateczne. Co dziwne, mieszkanie wcale sie nie klei, ani nie zostalo przykryte warstwa maki
ciastka wygladaja super. Jeszcze tylko musimy je udekorowac, ale to zostawie na blizej nieokreslona przyszlosc. Problem w tym, ze padla mi ladowarka do baterii i nie moge korzystac z lampy, a w domu inaczej zdjec nie zrobie. Musze czekac, az przesympatyczy pracownik DHL dostarczy mi paczuszke z nowiutenka ladowarka. A wtedy mozemy dekorowac ciastka
***
Zgadnijcie czym ostatnio zaprzatamy sobie glowy?

Oliwkowy Mikolaj zostal juz zaopatrzony. Otrzymal prawie wszystko o czym marzy brzdac. Prawie, bo jakos nie mamy przekonania, czy spelni sie oliwkowe marzenie o psie
Za to samolot bedzie, a dokladniej rakieta. I to nie byle jaka, bo z malymi einsteins’ami
Jeszcze jednak musimy usiasc i napisac oficjalny list do Mikolaja. Jak dotrze ladowarka to nie omieszkam go tu zamiescic.
Czas zrobic cos na obiad. Dzis szef kuchni serwuje curry.
November 18th, 2007. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo · 2 Comments
…wyszla banda gruzlikow.
Praktycznie juz tylko jeden gruzlik zostal - ja. Oliwia ma sie juz calkiem dobrze, za to ja coraz gorzej. Na dodatek wczoraj dopadlo mnie pierunskie zapalenie ucha. Szczescie w nieszczesciu, ze dzis juz nie boli, ale bez antybiotyku sie nie obeszlo.
Z tej okazji zaraz chyba sie wypne na caly swiat i wbije sie pod koldre. Czas na ozdrowienie mam do jutra wieczor, kiedy to gnam pracy… tia…
***
Wczoraj zaliczylysmy z Oliwia nasz pierwszy Laternenfest. Zmarzlysmy koszmarnie, ale mloda miala tyle radosci, ze warto bylo. Zebralismy sie wszyscy - dzieci z naszego przedszkola z rodzicami- pod domem starcow. Pojawila sie orkiestra na/deta i dzieciaki spiewaly piosenki w swietle lampionow, ktore same zrobily. Mieszkancy domu starcow zostali obdarowani czescia lampionow a z reszta ruszylismy przez miasto do przedszkola, spiewajac. W przedszkolu czekaly na nas cieple napoje i poczestunek, na ktore zesmy sie nie zalapaly, bo matce “strzelilo” w uchu i nie marzyla o niczym innym jak teleportowac sie do domu (a tu jeszcze dwu kilometrowy spacerek). Zdjec nie mam, aparatu nie wzielam ze soba - i dobrze. Na sama mysl jak wracam do domu na piechote, z mloda pod pacha, lampionem w lapie i jeszcze dyndajacym aparatem juz mi sie slabo robi
***

Pod nosem prezentuje sie pozostalosc po imponujacym strupie, zdobytym podczas koziolkowania na klatce schodowej - jak dobrze ze jest zima i ciuchy zamortyzowaly upadek.
***
Lece rozgrzac sie zupka tajska i wskakuje do wyra.
November 13th, 2007. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo, Aniah · 8 Comments
Jedziemy do sasiedniej wiochy na dwie fury, zeby jedna oddac do wypozyczalni. Chudy przodem a za nim ja z mloda w naszym peugociku. Na poczatku stary jak wyprul to nasza popierdulka moglam co najwyzej zaryczec w jego kierunku, na co dziecie:
O: mama, ale ty jestes langsam (wolna). tatus jest schnell (szybki).
Ja: dziekuje, coreczko
O: ty tez jestes schnell - dziecie pocieszylo zrozpaczona matke.
Chwile po tej wymianie zdan tatus zaczal bawic sie navi (na pozegnanie) przez co bez trudu go dogonilysmy i wrecz zatarasowal nam droge (a my przeciez jestesmy stworzone do pedu - o matko, zdecydowanie za duzo bajek ogladam).
O: no jechaj tatus! jechaj!
Na ten okrzyk myslalam, ze sie obsikam ze smiechu…
November 5th, 2007. Posted by aniah13
· Oliwkowo · 4 Comments
Nareszcie udalo nam sie zrobic mini urlop. Potrzebowalismy tego naprawde bardzo - zmiana powietrza, otoczenia…no i super ludzie.
Do rzeczy. Pojechalismy do Sloweni do znajomych. Jechalismy tam troche z dusza na ramieniu, bo mialo to byc pierwsze spotkanie z nimi. Ostatnimi czasy dosc czesto zawodzimy sie na ludziach, wiec mielismy leki jak rozwinie sie ta historia. Zostalismy bardzo pozytywnie zaskoczeni i przyznam sie szczerze, ze wracac do domu nie chcialo nam sie nic a nic.
Ogolnie poza krotka wycieczka nad Adriatyk nie robilismy nic - no chyba, ze liczyc uspokajanie dzieciorow i pochlanianie wina w ilosciach hurtowych. Dzieciarnia dopiero po dwoch dniach zaczela sie dogadywac, za to najmlodsze od samego poczatku mialo wszystko i wszystkich gdzies. No tak spokojnego i pozytywnie nastawionego dzieciaka to ja chyba w zyciu nie widzialam
Zapluta Sila Spokoju z papa:

Skacowana ciotka Magda:

King-Kong Adam na szczycie budynku:

Tata fotograf i wspolpracujacy inaczej model:

Slowenskie kamyczki i kaluza:

Musze opisywac to zdjecie?

November 4th, 2007. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo, Aniah · 9 Comments