Archive for December, 2007

Barbie

No i doczekalismy sie….niestety :( Bronilismy sie przed ta zmora jak sie dalo. Mordy nam sie cieszyly jak sie okazalo ze panna B. nie zostala zamieszczona w liscie do Swietego…. I wczoraj szalg to trafil.

Odwiedzila nas znajoma i jako mikolajowy upominek przyniosla Oliwii ta chuda pokrake… FUCK! No ale juz nic sie nie poradzi, dziecko dostalo, to przeciez nie zabiore. Liczymy tylko cichutko, ze chudzielec przegra z autami ;)

Dla wyjasnienia, nie mam nic przeciwko lalkom, jedynie wnerwia mnie ta cala otoczka Barbie - piekne ma byc chude, szal makijazowo - ciuchowy, zakupy jako hobby i lekarstwo na smutki, no i ta cala blond inteligencja (nie urazajac blondynek oczywiscie)…

***

Oliwia i kawalek Ducia - przefajny misiak :)

o i ducio

A tu moje poszukiwania w zakresie obrobki zdjec - nie wiem czy mi sie to podoba, ale standardowa obrobka mi sie znudzila. A co wy o tym myslicie?

o i kwiatek

Prezent od cioci B. - magnetofon z mozliwoscia nagrywania przedszkolnych hiciorow ;)

o i magnetofon

(nawet nie wiedzialam ze old-schoolowe kasety maja jeszcze prawo bytu ;))

***

31.12.2oo7 wiec:

Oby Nowy Rok 2oo8 byl dla nas wszystkich lepszy niz konczacy sie staruszek 2oo7 :)

Krociutko

Siedzimy w domku, obijamy sie i pozeramy resztki poswiateczne, tak by miec co zrzucac w nowym roku - postanowienie noworoczne nr 1 ;)

Na spacery praktycznie nie chodzimy, bo len, bo brak sniegu, bo szaro, buro i mokro… No dobra, ciut przesadzilam. Snieg mielismy. Bylo go dokladnie tyle ile widac na zdjeciu:

snieg

Dobrze, ze chociaz Mikolaj zostawil mase fajoskich zabawek i nie mozemy narzekac a nude.

Zreszta Oliwia dostarcza nam wystarczajaco duzo rozrywki ;)

“Chudy” lezy w wannie, mloda siedzi na kibelku i opowiada tatusiowi co robi… W pewnym momencie dostrzegla cos: Dad, ale ty masz wielki ogon! :D

Dla wyjasnienia, wg Oliwii wszyscy maja ogony, tyle ze faceci maja wieksze ;)

Swieta u Karwowskich…

Z gory przepraszam za jakosc zdjec i obrobki, ale nie mam serca do mojego kompa, ktory to zazwyczaj sekunde przed zapisaniem obrabianej fotki wylacza sie (gnoj jeden!).

Tuz przed wigilijna kolacja:

my pod choinka

my pod choinka2

my pod choinka3

oliwia pod choinka

Przy stole:

wigilia

Oliwia oczywiscie wypiela sie na wszelkie pysznosci na rzecz buly i sledzia. Aaaaa no i z zupy grzybowej wybrala kilka klusek widelcem - wsio.

A dzis rano bylo tak:

swieta-prezenty

Nawet kolega hamster uraczyl nas swoja obecnoscia, co o tej porze jest do niego nie podobne :)

hamster

Cos sie wzielo…

… i uwzielo na nas normalnie.

Jakas wredna sila chce nas wpedzic w bankructwo chyba. Nie dosc, ze w zwiazku z koncem roku mamy sporo wydatkow - swieta, oplaty i rozne takie pierdoly, co to zawsze musza sie zebrac w jednyym czasie, to na dodatek moj komp powoli zaczyna oglaszac kapitulacje :( Jak nam wypali mieszkanie, na ktore to czekamy, to o nowym kompie moge sobie pomarzyc przynajmniej do lata. A przeciez zarabiam tez dzieki komputerkowi. Ech…. nie pozostaje mi nic innego jak ladnie poprosic mojego lapsika o chociaz jeszcze pare miesiecy wspolpracy…

Na dodatek DVD tez nam cos szwankuje - i to na swieta, dziadostwo jedno - no ale to na szczescie jeszcze na gwarancji, wiec pal licho.

Swiateczne zapachy

U nas juz swiatecznie, nie liczac tej gory garow w zlewie, co to sie tworzy mniej wiecej w 5 minut po tym jak pozmywam :)

Zakupy zrobione, kutia gotowa, choinka na miejscu, prezenty zapakowane w piwnicy… W niedziele zaczne piec ciasta i robic bigos. Poniedzialek zostawie K. na sledzia i grzybowa :)

Poniewaz srednio mam czas na cokolwiek, juz dzis chcielibysmy wam pozyczyc ;)

kartka

Update do update

Wieczor z banda rozgadanych i zwariowanych logopedek byl, nie bojmy sie tego napisac, ZAJEBISTY!!!

Update

Wypadaloby zrobic maly update, co? :)

Oliwia jak zwykle rozrabia i meczy nas tysiacem pytan na sekunde. A jak nie meczy nas to pastwi sie nad biednymi miskami:

doctor1

W trakcie operacji:

doctor2

Btw, kto wymyslil zeby do zestawu lekarskiego dla dzieci dolaczyc skalpel, ktory zreszta bardziej przypomina noz do masla? :)

doctor3

Lub po prostu doprasza sie sesji zdjeciowej, po czym pozuje o tak:

poza

***

W sobote ubralismy choinke. Jest piekna, duza (jak na nasze mieszkanie), zywa i kolorowa.

choinka

Oliwia wciaz sprawdza czy sa juz pod nia prezenty :)

***

Dzis mam sluzbowa kolacje swiateczna -wszyscy pracownicy gabinetu logopedyczego. Nerwy mi troche siadaja. Ja dukajaca po niemecku i grupa niemcow, na domiar zlego logopedow… No chyba mam powod zeby sie denerwowac, prawda?! :)

***

Jak pewnie wiecie, albo i nie, wciaz szukamy mieszkania….jak do tej pory nieskutecznie… Jak nie mielismy kasy to bylo mieszkanie, a teraz jak nas stac na zmiane, to nie ma mieszkan - tzn sa, ale nie dla obdziargancow co to pewnie sa dziecmi szatana… ech… A we mnie tak narasta nienawisc do obecnego mieszkania, ze powoli znowu zaczyna mi doskwierac tzw. nerwica zoladka… Oby do wiosny - wiecej pracy, mniej czasu w domu - nie bede musiala tyle patrzec na ta nore.

Sto lat

Poniewaz mam obawy, ze sms’y z mojego telefonu nie docieraja do telefonu zajdujacego sie jakies 600km od mojego miejsca pobytu, postanowilam wykorzystac blog do przekazania pewnej dosc waznej wiadomosci.  No i wiem, ze M., jak na geek’a przystalo zajrzy tu w najblizszej przyszlosci, chyba ze nastapi u niej przemarsz wojsk czy inna zaraza :)

Do M.:

Zyczymy ci wszystkiego dobrego, duzo zdrowka, duzo yellow tail’a, grzecznych chlopakow (syskich tsech) i zeby czas ci szybko zlecial do dzieciakowej 18, zebys w zupelnosci mogla oddac sie imprezowaniu i skakaniu z gor ze sciera nad glowa:

kantalupek

I na koniec taka mala prywata: zycze sobie, zebyscie byli gdzies blizej :)

Kochany A.:

Tobie tez zyczymy wszystkiego najlepszego, super zabawek i cierpliwych rodzicow :)

zycza syskie tsy karwoskje ;)

Bombki inaczej

Przygotowania swiateczne u nas w pelni. A to dlatego, ze zazyczylam sobie choinke w ten weekend, oczywiscie jak mis wyzdrowieje, bo kto mi ja do domu przytarga.

Musimy kupic lampki i jakies lancuchy, bombkami zajelysmy sie z Oliwia osobiscie.

angel

bombki

W zestawie znajda sie jeszcze kaczuszki, zyrafki, gwiazdki i grzybki :) Juz sie nie moge doczekac kiedy to zawiesimy na zywym drzewku …

Zupa ogorkowa

Prawdopodobnie zmoglo nas jakies wirusisko.

Cala noc z piatku na sobote Oliwia rzygala jak kot. Cala sobota spokoj, zeby w niedziele dopadlo nas. Mnie zczyscilo tylko raz, ale Konrad srednio raz na godzine sprintuje do kibelka, i tak do dzis. Na dodatek dzis w nocy O. znowu na “pawiu”, za to rano zazyczyla sobie standardowo “szokolade” (czyt. kakao). Biedna bo zamiast czekolady dostala miete i sucha bule w garsc.

No ale jak to sie mowi: nie ma tego zlego…

W sobote po ilus tygodniach mojej tesknoty za prawdziwa ogorkowa, maz zlitowal sie nade mna i ugotowal mi pysznego kwasiora, z najprawdziwszych polski ogorkow kiszonych. No mowie wam, CUDO! A poniewaz reszta Karwowskich chora a zamrazalnik za maly, ktos musi zjesc ta zupe - JA! Wlasnie wtrabilam ostatnia miche, do kazdej z kolei cieszac sie jak gupi do sera. Cala zupka moja, moja i tylko moja…. Boska byla! Zostal mi jeszcze garnek do wylizania ;)

Teraz marze o salatce warzywnej…. mam nadzieje, ze tym razem nikt sie na swieta nie pochoruje ;)

***

Jeszcze jedna kapielowa Oliwka:

bath

Obiecuje ze to juz ostatnie z tej serii ;)