Archive for August, 2008

Dwa tygodnie w obiektywie

Oto dwa tygodnie z pobytu dziadkow. Uwaga! Duzo.

pomnik

Kwiatki dla mamy:

plac zabaw1

zamyslona

Jeden z dwojki nowych oliwkowych przyjaciol:

esel

Potwor:

potwor

potwor2

Parowkozerca:

parowa

piaskownica

Wlasnej roboty ogoreczki (na wage zota w kraju gdzie ogorki kiszone pedzi sie octem):

ogorki

Kilka wycieczkowych widoczkow:

zamek

dolina

skaly

pole

kosciolek

Lesny kranik:

woda

Szczesliwa posiadaczka nowego zegarka:

zegarek

Wycieczka do gadziego domu (Oliwia moglaby tam zamieszkac) :

jaszczurek2

jaszczurek

waz

jaszczurek3

jaszczurek4

Bylo jeszcze sporo wezy (jednego Oliwia miala sposobnosc poglaskac), ale w wiekszosci pochowane. No i tez znalazlo sie kilka pajakow, ale nawet nie smialam patrzec w ich strone ;)

wieza2

Domki na palach - atrakcja turystyczna:

pale

Plaza:

plaza

plaza3

Rowno 4 i pol letnia dzidzia z dziadkami:

dziadostwo

Koniec!

Rozmowki krokodylo-pingwinie

Wciaz przebijam sie przez stare fotki, wiec i ciut was nimi pomecze. Cieszycie sie? :)

Na poczatek kwiatkowo.

Od malza na imieniny:

lilia

I jeden z moich ulubionych kwiatkow, znaleziony przypadkiem w pewnej kwiaciarni:

koniczynka

Dziecie balkonowo:

oliwia w sloncu

oliwek sliwek

I Oliwek spacerowo:

Maly laskawca pozuje:

poza laskawcy

oliwek i kwiatek

***

Siedzimy sobie w wannie - ot, taka babska kapiel - i rozmawiamy.

Oliwia: Jestem rekinem!

Ja: Aaaaa ratunku! Nie jedz mnie!

O: Nic nie slysze. Rekiny nie maja uszu.

Zostalam pozarta…

*

O: Teraz jestem krokodylem, a ty pingwinem.

J: Ratunku! Krokodyl chce mnie pozrec! Nie jedz mnie!

O: Cicho! Pingwiny nie umieja mowic!

Biedny pingwinek…

Markdorf i okolice w detalach

A co ja sie bede rozpisywac…

Piorko nad nasza starowka:

piorko

Slynne pomniki:

dziewczyny

chlopaki

chlopaki i dziewcze

A w czyims ogrodku…

jezyny

spod ziemi

W pewnej kawiarence:

glony

Szczerze przyznam, ze w takim towarzystwie nie mialabym ochoty nawet na kawe, pomimo, ze to calkiem ladne…

Przy pewnej lodziarni:

fontanna

Turysci ;)

turysci

Foch:

foch

Kawalek za miastem:

drzewo

Na parkingu:

lusterko

KONIEC!

C.D. 2

Ciag dalszy najazdu naszych ex-sasiadow (hehe).

Wieczorami wygladalismy tak:

aga i wino

Aga, przepraszam, ale tego zdjecia nie sposob nie pokazac ;)

Za dnia dzieciarnia taplala sie w jeziorze:

plaza

Kto by wpadl na pomysl zeby idac na plaze wziac dla dzieci stroje kapielowe? Na pewno nie my ;)

plaza2

Podczas gdy starzy zlopali kawe:

kawa1

kawa2

To jeszcze moze przeglad przyjezdnej nieletniej bandy:

Sredni lobuz (uroczy zlosliwiec):

konradek

Najstarszy, do szalenstwa zakochany w swoim psie:

igor

I najmlodszy - sama slodycz:

hubcio

A wieczorami czas na lody:

lody2

lody3

lody4

Jakby co tez tam bylam, ale brak mi dowodu :) To jedyne moje foto z tego tygodnia (nie liczac moich odbic w agnieszkowych okularach):

ja

Nie mam pojecia w trakcie czego bylam ;) Moze wlasnie dlatego nie mam zdjec :D

Na koniec fotorelacji jeszcze kawalek krolika:

krolik1

***

Idziemy z Oliwia po ulicy i nagle ta mowi: “Patrz mamo!” i pokazuje palcem bardzo niziutka pania. No wiec zaczely sie tlumaczenia, ze nie wolno pokazywac palcami, bo to brzydko, bo pani bedzie przykro jak zauwazy… Pare dni pozniej siedzimy przy obiedzie, kierujac swoj palec na O. i jej talerz mowie: “Masz to zjesc!”, na co pada odpowiedz:

- Nie rob tak bo bede smutna.

- Czemu masz byc smutna?

- Pokazujesz na mnie palcem….

No comments.

***

Mlode jeczy do taty:

- Chodzmy na obiad do Mulan. - sklada przy tym rece pod broda i robi poklon.

Tak, ostatnio stolujemy sie w chinskiej knajpie, gdzie to Oliwia sos orzechowy do miesa zlopie lycha z miseczki jak zupe. Chyba nie musze tlumaczyc kim jest Mulan?

***

Nareszcie udalo nam sie dopchac do logopedy. Wczoraj bylismy na pierwszej wizycie, wiec pozwolono mi zostac w gabinecie, dzieki czemu bylam swiadkiem takiej dyskusji.

- Zobacz Oliwia, krolik!

- O, krolik! A ja mam w domu krolika.

- Masz krolika?

- Tak. Dwa.

- Dwa?

- Tak, jeden zielony i jeden bialy.

- A, masz na mysli takiego krolika do przytulania?

- Tak.

- A masz moze takiego prawdziwego?

- Ale one sa prawdziwe!

- Ale masz takiego co umie skakac?

- Moje kroliki umieja skakac! Lapie je o tak i skaczemy.

Pani logopeda starala sie dogadac z moim dzieciem a jak ledwo powstrzymalam sie od rykniecia smiechem :) No, ale jakby nie bylo, moge poreczyc ze kroliki mojego dziecia sa prawdziwe :D

Tym kroliczym akcentem zakoncze ten nierowny pojedynek i udam sie z dzieciem na lody.