Archive for March, 2009

Fasching

Karnawal w Niemczech jest dosc ciekawym czasem. Po ulicach biegaja roznorodne stwory, przebieraja sie wszyscy: dzieci, rodzice, dziadkowie.

Ponizej ciut przydluga relacja z  Fastnacht w Markdorfie.

Stwor wcierajacy konfetti w glowy gapiow:

fastnacht1

fastnacht2

fastnacht3

Burmistrz na ratuszowym balkonie:

fastnacht4

fastnacht5

fastnacht6

fastnacht7

fastnacht8

fastnacht9

fastnacht10

fastnacht11

fastnacht12

fastnacht13

fastnacht14

fastnacht15

fastnacht16

Jeszcze kilka zdjec znadziecie na fotoblogu.

Wiosna!

Nareszcie swieci slonce! Hurra! No moze nie tak do konca hurra. W czwartek wieczorem dziecko powalila goraczka, w piatek doszlo rozwolnienie i jeszcze wyzsza temperatura, w sobote temperatura zeszla, ale rozwolnienie sie nasililo, w niedziele zaczelo odpuszczac, zeby ostatecznie dzis dac juz spokoj. Tak wiec, cieply i sloneczny weekend spedzilismy z chorym dzieciem w domu na przemian piorac ciuchy i posciel (nie za kazdym razem udawalo sie O. dotrzec do kibelka na czas) i podajac chorowitkowi leki.

***

W zeszlym tygodniu zaliczylam dwa spotkania w sprawie dziecia. Jedno w przedszkolu drugie w tzw biurze pomocy mlodym, gdzie Oliwia chodzi na zajecia. Niestety mamy jeden problem z ktorym musimy powalczyc, otoz Oliwia pomimo bycia w grupie bawi sie zazwyczaj sama, niby z reszta dzieci a jednak sama. Nie moze tez zaakceptowac faktu, ze inne dzieci czekaja w kolejce na zabwke, czy tez ona czegos nie dostanie bo to nie jej kolej.  Za to dzieciatko jest na tyle inteligetne, ze wysylaja nas na konsultacje do jakiegos osrodka dla dzieci bardzo uzdolnionych (czy jakos tak). Fizycznie i manualnie mlode tez przewyzsza rowiesnikow - nie liczac leku wysokosci po mamusi ;) Jednym “slowem” prawie wszystko pieknie. Prawie, bo martwi mnie to odciecie od grupy.

***

Zrobilam sobie wreszcie testy alergiczne. Masakra! Poki co tylko alergeny wziewne. Uczulaja mnie: trawy, zboze, brzoza, leszczyna, olcha, buk, roztocza, siersc kocia i siersc swinek morskich. Zalecenie lekarza: pozbyc sie swinek z domu. No i co ja biedna mam zrobic? Przyzwyczailismy sie do zwierzakow i pozbywac sie nie chcemy. Licze na to, ze latem kiedy lepiej sie wietrzy, alergia na prosieta nie bedzie taka dokuczliwa, a poki kichanie jest znosne nie bede ich oddawac. W tym tygodniu mam miec wyniki testu zywieniowego - juz sie boje :)

***

W grudniu zesmy znalezli piekny zamek. Jakies 100km od nas, polozony na gorze, odrestaurowany. Nie bylismy w srodku, ale z zewnatrz zapiera dech. Oto i on.

***

Ostatnio slecze nad zdjeciami wielkanocnymi, a Oliwek pomaga:

o i pies

jajka

Styczen

Jak to ze mna bywa, dopiero wygrzebalam sie ze zdjeciami styczniowymi.

Zaczne od poczatku. W nasze rejony mial przyjechac znajomy, umowilismy sie na wspolna kawe na piatek. W czwartek wieczorem dzwoni i mowi, ze bedzie jeszcze dzis - zmiana planow. Dzwonek do drzwi, K. poszedl otworzyc, po czym wraca z nim:

mariol

To Mariol, nasz bardzo dobry przyjaciel. Uslyszal, ze kumpel jedzie do nas to zabral sie z nim. Rewelacyjna niespodzianka! Szkoda tylko, ze nastepnego dnia musieli wracac. Udalo nam sie jeszcze jednak zrobic mala wycieczke do Konstanz.

Najpierw byl prom:

promm

prom2

prom3

prom4

prom5

Potem spacer i kawa. Oliwia upatrzyla sobie konika:

konikk

spacer

A teraz nie mozemy sie doczekac, zeby znowu zobaczyc Mariole, do kompletu z takim jednym tez Mariuszem - uroki zycia na wygnaniu - my tu a przyjaciele tam…

***

W styczniu tez K. zakladal kolczyk naszej kolezance. Najpierw bidule upil (no dobra, mialam w tym swoj udzial) a potem:

pepek

Podobno nie bolalo ;) :

doro

doroo

dorooo

No i nie moge sie powstrzymac od wrzucenia tego zdjecia:

ppppp

Czy tylko ja mam wrazenie, ze Doro starala sie powiedziec cos brzydkiego ;)