po swietach. Wielkanoc minela nam milo, ale niestety w czterech scianach, bo Oliwie rozlozylo zapalenie oskrzeli. Caly poswiateczny tydzien spedzilismy w domu z chorym i wynudzonym dzieciem. Na szczescie od poniedzialku znowu przedszkole. Wczoraj wpadlam na miescie na mame dwoch chlopcow z ktorymi Oliwia sie swietnie bawi i porwalysmy dzieciaki na fajny plac zabaw. Raj dla dzieci i rodzicow. Plac zabaw jest przy jakims osrodku dla dzieci i ich rodzicow a w sasiedztwie z domem starcow. Starsze panie wygrzewaja sie na placu zabaw w sloncu, zaczepiaja dzieciaki, a rodzice za pol darmo moga wypic kawe i zjesc ciasto domowej roboty. Na dodatek dzieciarnia ma do dyspozycji schowek caly wypchany wszelkimi mozliwymi zabawkami. Tak wiec spedzilysmy wczoraj 3 godziny w fajnym miejscu w dobrym towarzystwie a dzis robimy powtorke. Jedynie wczoraj upewnilam sie w czyms co mi sie od kilku dni kolatalo po glowie. Oliwia ma alergie na pylki. Ewidentnie nie sluzy jej przebywanie w otoczeniu kwitnacych drzew. Dopada ja takie kichanie, ze chusteczki zaczne chyba kupowac hurtowo. Na szczescie oczy jej nie puchna ani nie lzawia. Na poczatku maja mamy kontrole u lekarza to przy okazji zrobimy termin na testy alergiczne, tym bardziej, ze podejrzewam tez jakas alergie pokarmowa.
Ale wracajac do pozytywow wczorajszego wypadu musze mloda pochwalic. Bardzo sie zmienila w ciagu ostatniego roku. Bardzo zmadrzala i wydoroslala. Zaczela zwracac uwage na mlodsze dzieci, nie zeby sie z nimi bawic, ale zeby sie nimi opiekowac. Pilnuje, strofuje, karmi, dzieli sie jedzeniem i zabawkami… Z rowiesnikami nie jest taka slodka, ale wazne, ze wie, ze o mlodszych trzeba dbac
***
K. mial wczoraj wazne spotkanie, a ja w tym samym czasie musialam byc w pracy. Podrzucilam wiec Oliwie do naszego bylego sasiada vel zastepczy dziadek. Odbieram dziecie i co slysze? Oliwia to taki madry dzieciak i tak szybko wszystko lapie. Wyciagneli szachy i grali. Okazuje sie, ze mlode w lot lapie zasady gry, i to jakiej gry. Dla mnie do dzis szachy to czarna magia
Ale i tak dalej sie upieram przy teorii, ze dzieciatko madre po mamusi
***
Marcowe poczatki wiosny:



A oto spotkany na spacerze pies. Pani rzucala mu patyk do stawu a on wylawial. Tym samym dorobil sie od Oliwii imienia Seehund, co w wolnym tlumaczeniu oznacza wodny pies

Wspomniany staw:

I dowod, ze to naprawde wiosna:

Dawno nie pokazywalam naszych dwoch glodomorow. Oto zasikana i skamieniala z przerazenia Suri:

A to Miodek - ciekawska, glosna i wiecznie glodna swinia:


Jak zwykle ciut wiecej fotek na fotoblogu.
April 22nd, 2009. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo · 3 Comments
No i mamy swieta a dopiero co byl Sylwester… Ale jakos tak w tym roku nie przykladamy sie. Swieconki nie bedzie, z jedzenia to praktycznie tylko salatka jarzynowa i pieczen. Jedynie planujemy solidnie zajac sie zajacem i pochowac slodycze w jego imieniu. Jesli dojdzie paczka z gra na Nintendo to i prezent od zajaca bedzie
A propos ostatnio drugi raz zepsula sie nam konsola do gry - taka typowa dla malych dzieci. Pojechalismy do sklepu i poprosilismy o zwrot pieniedzy. Zwrot dostalismy, ale pod warunkiem, ze w tym samym sklepie je wydamy, wiec kupilismy Nintendo. I teraz mamy problem. Bijemy sie o konsole
Z ciekawostek, ostatnio w gazecie widzielismy reklame tej konsoli co to tak strasznie nie chciala dzialac - 40 € mniej niz my za nia placilismy rok temu, a zwrot dostalismy jaki trzeba
***
Mezyk kupil mi gre: jogging mozgu (czy jakos tak). Rany, nie wiedzialam, ze tak ze mna zle. No zeby tabliczke mnozenia do 5 tylko pamietac a przez 9 mnozyc tylko na palcach to wstyd! Lada moment bede gonic mloda do wkuwania tabliczki mnozenia a sama jej nie pamietam
Pewnie dlatego tez dentysta chce mi wyrwac osemki. Na cholere mi zeby madrosci, moze komus innemu na cos sie przydadza, mi nie pomogly
Nie dosc, ze zajmuja miejsce, od siebie nic nie zrobia to jeszcze okazalo sie, ze leza zupelnie poziomo. Do lata mam sie ich pozbyc, czyli praktycznie juz. Szczerze mowiac boje sie okrutnie! Przy zabiegu boje sie ze bede slyszec wszystko, a pozniej to juz w ogole masakra - tydzien opuchlizny i pare dni zarcia przez slomke. Mam nadzieje, ze uda mi sie wrocic do normy przed wyjazdem do Wloch - nie mam zamiaru straszyc na plazy jako czlowiek-chomik, a i tamtejsze winko trzeba posmakowac. Chociaz winko tak czy inaczej nie powinno zaszkodzic
Mam poltora miesiaca.
***
Nie umiem i nie lubie skladac zyczen, wiec pozwolcie, ze tak po prostu:

zyczy Ania z rodzinka.
***
P.S.
Tekst, ktory doprowadzil mnie ostatnio do lez:
Prawdziwy mezczyzna nie je miodu. Prawdziwy mezczyzna zuje pszczoly.
April 10th, 2009. Posted by aniah13
· Aniah, Nie na temat · 5 Comments
U nas dzis wiosna pelna geba a ja wygrzebalam jeszcze sniegowe fotki

Dziecie na fochu - mama nie chciala zaniesc na gorke, tylko kazala isc samej i to jeszcze ciagnac sanki. Zla mama!

A skoro jestesmy przy przedawnionych zdjeciach, to mam jeszcze dwa. Dzwoneczek zrobiony przez Oliwie na Boze Narodzenie (Wielkanoc za tydzien a ja jeszcze w grudniu siedze
):


Kto zgadnie z czego jest zrobiony?
***
Mlode ma za soba pierwsza oficjalna (nie liczac ogolnego przegladu i pogadanek w przedszkolu) wizyte u dentysty. Okazuje sie, ze zgranie czasowe mamy idealne. Wizyta umowiona na poniedzialek a ja w niedziele dopatrzylam sie dziury. Zupelnie jak ze mna teraz: w najblizszy poniedzialek mam wizyte a wczoraj z drobna pomoca wypadlo mi pol plomby. No dobra, przesadzilam z ta drobna pomoca. Dlubalam w tym zebie od trzech dni, bo swiadomosc, ze plomba mi sie minimalnie rusza nie pozwalala mi zostawic biednego zebiszcza w spokoju
Za to teraz nie moge sie powstrzymac, zeby nie wtykac tam jezora
Wracajac do Oliwka. Dentystka zaprezentowala jak bedzie leczyc zabka i chciala sie umowic na nastepna wizyte, ale Oliwia stwierdzila, ze chce juz i koniec. Nie jeknela! Nie podobalo sie jej, bo przerazaly ja dzwieki, ale do samego konca byla twarda. Nastepna wizyta za pol roku.
***
Wiecie, ze juz za dwa tygodnie znowu zaczyna mi sie praca na wieczory? Buuu! Znowu bede biegac jak wsciekla, starajac sie ze wszystkim zdazyc zeby ostatecznie wieczorem pasc na pysk. Biedna ja!
Ale za to juz za niecale dwa miesiace jedziemy na mini urlop. Yuppie! Wlochy, jezioro, baseny, dobre towarzystwo, lenistwo i byc moze Wenecja… Ach, zapomnialam o jeszcze dosc waznym punkcie: testowanie wloskiego wina
***
A teraz ladnie sie pozegnam i zabiore gowniarstwo na lody, bo spokoju mi nie daje 
April 2nd, 2009. Posted by aniah13
· Oliwkowo, Fotkowo · 1 Comment