Archive for December, 2009

Problemy wrozki zebowej

Od dluzszego czasu luki slowne na blogu zapycham zdjeciami. Czas najwyzszy cos zmienic w tym temacie.

Zaraz po swietach, a dokladniej w niedziele, Oliwia stracila kolejnego zeba. Gorna jedynke. Powinnam wyjasnic okreslenie “stracila”. Otoz zabek nie wypadl sam. Zostal wybity przez osobistego oliwkowego brata.
W zyciu bym nie pomyslala, ze 14 lat starszy brat wlasna siostre pozbawi zeba. A jednak.
Jakby nie bylo, gornych jedynek w dzieckowym uzebieniu brak. Teraz nie dosc, ze sepleni to wyglada jak wampirzy potomek.
Wrocmy jednak do tematu glownego. Skonczyly sie swieta, jest niedziela, a tym samym wszystkie sklepy sa zamkniete. Wypadniety zab dla moich rodzicow nie byl zadnym zmartwieniem. W Polsce za moich czasow nie bylo wrozki zebowej ani jej podobnych istot. Niestety nam juz nie jest tak latwo. Wrozka zebowa istnieje i pracowac musi, niezaleznie od dnia tygodnia. Kazdy zgubiony zabek wykrada spod poduszki a w zamian zostawia maly upominek. W naszym domu zostawila juz: pistolet na wode, koraliki i kolczyki. Czas na kolejna niespodzianke. I tu zaczyna sie problem. Niedziela. Poza stacja benzynowa wszystkie sklepy zamkniete. Niestety tam raczej wrozki sie nie zaopatruja. Nie pozostalo nic innego jak zabek zastapic gotowka.
Dzieciatko jak nigdy udalo sie na spoczynek o wlasciwej dzieciom porze, zmotywowane nocna wrozkowa wizyta.
My zas zasiedlismy przed telewizorem oddajac sie blogiemu nic nie robieniu, po czym zagrzebalismy sie w cieplutkiej poscieli. Rano K. ruszyl do pracy, a ja jeszcze staralam sie wyciagnac pare minut od Morfeusza.
I nagle Buum. Zapomnielismy o wrozce.
Zerwalam sie na rowne nogi, co do mnie jest raczej nie podobne. Kazdego ranka potrzebuje dosc duzo czasu, zeby otworzyc wreszcie oczy na dobre i zaczac dzien.
W biegu wyrwalam z torby portmonetke, a z niej 3 euro i poczynilam atak na oliwkowy pokoj. Na szczescie jeszcze spala, aczkolwiek moj nalot otwrzyl jej oczy. Wskoczylam jej do lozka.
- Mamo, co robisz?
- Nic, kochanie. Spij. Chcialam cie tylko przytulic.
Po czym przytulilam mocno lewa reka malego spiocha, prawa wetknawszy pod poduszke. Monety udalo mi sie szybko podlozyc, gorzej ze znalezieniem zabka. Po paru sekundach jednak sie udalo, bez wzbudzania podejrzen szczerbatego diablatka.
Szybko oswiadczylam, ze czas na przytulanie dobiegl konca i ze spokojem udalam sie do swojego, jeszcze cieplego lozka.
Po kilku minutach spod mojej koldry wylania sie szczerbata, usmiechnieta buzia.
- Mamo, wrozka zostawila mi pieniazki.
Uff, udalo sie :)

***

Wigilijny wieczor:

wigilja

wigilija

Bozonarodzeniowy poranek:

prezenty

goopi bartek

sandi i jo

latawce, dmuchawce…

No i znowu powrot do przeszlosci. Pazdziernikowy wypad na latawce.

Niedzielny poranek, telefon od Sandi: swieci slonce, wieje wiatr, idziemy puszczac latawce.

sandi

ariel

Jak sie okazalo to wcale nie takie latwe. Najtanszy i najmniej skomplikowany latawiec latal najlepiej. Reszta okazala sie bezuzyteczna platanina sznurkow.

ariell

sandi i oliwia

sandi i oliwiaa

oliwia i latawiec

No i male badabum. Oliwkowy latawiec porwal ze soba Sandi:

badabum

oliwia i latawiecc

o i s

Zrezygnowana Sandi:

sandii

konrad

sandiii

ania

Wlasnorecznie zrobiona przez Oliwie latarnia:

laterne

Praca

Kto zainteresowany moja nowa sesja z przeroznymi stworami zapraszam na fotobloga.