latawce, dmuchawce…
No i znowu powrot do przeszlosci. Pazdziernikowy wypad na latawce.
Niedzielny poranek, telefon od Sandi: swieci slonce, wieje wiatr, idziemy puszczac latawce.


Jak sie okazalo to wcale nie takie latwe. Najtanszy i najmniej skomplikowany latawiec latal najlepiej. Reszta okazala sie bezuzyteczna platanina sznurkow.




No i male badabum. Oliwkowy latawiec porwal ze soba Sandi:



Zrezygnowana Sandi:




Wlasnorecznie zrobiona przez Oliwie latarnia:
