No i znowu zniknelam :)

Ja chyba po prostu nie potrafie regularnie pisac. Z drugiej strony jak sie uzbiera kilka ciekawostek to i mam o czym pisac.

Na czym to ja skonczylam? Aaa, rzucalam palenie. No wiec, palenia nie rzucilam, ale powod do dumy i tak mam - pale o polowe mniej niz zwykle. Za to teraz ze swiadomoscia, ze niedlugo i to sie skonczy delektuje sie kazdym papierosem do bolu. Nie chodze “na papierosa” z osobami, ktore mnie denerwuja - to moja chwila i wykorzystuje ja tak milo jak sie da. Najczesciej ze sluchawkami na uszach, zeby nikt mi dupy nie zawracal :)

***

Od dwoch tygodni jestesmy na diecie. Nie Montignac jak wczesniej, ale na tej bazie. Efekty calkiem mile, a i jedzenie smakuje jak nalezy - nie liczac poczatku diety kiedy to maltretowalismy sie gotowanym kurczakiem i twarozkami - na samo wspomnienie przechodza mnie dreszcze. Moze jak sie zima skonczy to wroce do wrzucania tu ciekawszych przepisow. Ale najpierw niech sie ociepli. Z racji pogody moje czynnosci zyciowe ograniczylam do minimum, a i tak mam wrazenie, ze to jeszcze za malo. Jak ja bym chciala byc misiem….ech…

***

Pomniejszyla nam sie ostatnio rodzinka o sztuk jeden. Ktoregos ranka Oliwia nas poinformowala, ze Miodek jakos dziwnie spi. Okazalo sie, ze swinka poszla spac na dobre. Zaloba w domu, wszystkim smutno. Tym bardziej, ze byla to nasza ulubiona swinka - ta z charakterkiem.

Na szczescie Oliwia zniosla to calkiem dobrze, poza ogolnym smutkiem i delikatna tesknota. Bardziej przerazila ja mysl, ze skoro tyle razy gadalismy, ze kiedys usmazymy swinie na obiad, to pewnie wlasnie przyszla pora zjesc Miodka. Coz to byla za ulga dla Mlodej jak jej obiecalismy, ze nie bedzie jej jesc. Szczesciara. Rodzice podali mi kiedys do zjedzenia pasztet z mojego ukochanego krolika. Na szczescie dowiedzialam sie o tym po paru latach, co nie zmienia faktu, ze pasztet byl boski.

***

Tak w skrocie to tyle u nas. Na koniec szczerbata mordka:

luka

i link do nowych zdjec. KlikKlik

3 Responses to “”

  1. iniemamocna Says:

    O, a ja już miałam dopytywać czy wytrwałaś :) Połowa mniej tyż dobrze!
    My teĹĽ na diecie… Od wczoraj haha. Oboje. Ciekawe kiedy siÄ™ zagryziemy? ;)

  2. magda Says:

    dukan?
    wlasnie sie na niej stabilizuje;)
    nic przyjemniejszego niz wepchnac sie na powrot w swoje dzinsy rurki (aktualnie nawet z niejakim luzem)
    tylko te wina brak troche…
    buziaki!

  3. aniah13 Says:

    tak, dukan, ale juz zesmy go porzucili bo na sama mysl o kolejnej porcji gotowanego miecha z korniszonem zbiera nam sie na pawia :D
    a i tak chwilowo diete szlag trafil - dzis impreza urodzinowa chudego :)

Leave a Reply